Polska » Opinie » Szmalcownicy wyrośli na obojętności Polaków

Szmalcownicy wyrośli na obojętności Polaków

Data dodania: 2009-05-29 23:27:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-05-31 19:22:38

Polska

rozmowia Anna Gwozdowska

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Szmalcownicy wyrośli na obojętności Polaków

W okupacyjnej Warszawie solidarność społeczna się nie załamała i uratowano tysiące Żydów, ale nie da się tego powiedzieć o reszcie Generalnej Guberni - przekonuje autor książki "Ja tego Żyda znam" Jan Grabowski w rozmowie z Anną Gwozdowską

Napisał Pan, że gdyby zasadzić drzewka symbolizujące szmalcowników wydających w czasie okupacji za pieniądze Żydów, wyrósłby cały las. Jaka była skala tego zjawiska?
To co nazywamy szmalcownictwem, to wierzchołek, może nie góry lodowej, ale sporej kry. Szmalcownicy byli widoczni, było ich wielu. Sprawozdania żydowskie, niemieckie i raporty Armii Krajowej nie pozostawiają wątpliwości. Ale dopiero teraz badacze dochodzą do wniosku, że zezwierzęcenie, które prowadziło do szantażowania, czy wręcz mordowania, Żydów, było zjawiskiem dużo bardziej, niż się przedtem sądziło, rozpowszechnionym.

Czy historycy opierają się na jakichś twardych danych?
Przegląd dokumentacji niemieckiej żandarmerii, sądów wojennych, plus powojennych polskich dochodzeń pokazuje, że grube tysiące Żydów padły ofiarą najpierw szantażu, próby wydobycia od nich pieniędzy, potem donosu, a wreszcie zostały wydane w ręce Niemców, czasem nawet mordowane.
∨ Czytaj dalej


Ale jaka była skala szmalcownictwa? Wielu badaczy sądzi, że było to zjawisko marginalne.
Nigdy nie będziemy mieli pełnej listy nazwisk szmalcowników. To co możemy dziś zrobić, to przeprowadzić coś, co nazywam triangulacją pamięci. Posłużyć się raportami niemieckiej żandarmerii, relacjami żydowskich ocaleńców i wreszcie pamięcią Polaków, zresztą bardzo niekompletną. Zestawiając te trzy pamięci, dochodzimy do wniosku, że 90-95 proc. tzw. wpadek ukrywających się Żydów, po likwidacjach gett, było konsekwencją donosów składanych przez Polaków, czy wręcz oddawania ich w niemieckie ręce albo w ręce polskiej policji granatowej. Życie żydowskie w oczach bardzo wielu Polaków nie miało wtedy żadnej wartości i dlatego tak niebezpiecznie było ich ukrywać. Dlatego też tym większy szacunek powinniśmy żywić do tych Polaków, którzy jednak ryzykowali.

Jeśli tak powszechnie wydawano Żydów, to dlaczego Niemcy zdecydowali się na karanie śmiercią nawet za próbę nakarmienia Polaków narodowości żydowskiej?
Od 1941 roku nastąpiło zaostrzenie penalizacji w niemieckim prawodawstwie. Dlatego liczba czynów, za którą groziła w okupowanej Polsce kara śmierci, jest niebywała. Umrzeć można było nawet za niekolczykowanie świń, nielegalny ubój czy za jazdę bez przepustki.

Czy gdzieś jeszcze poza Polską, ale w Europie Zachodniej, groziła kara śmierci za ukrywanie Żydów?
Nie, ale można to dość łatwo wyjaśnić. Żydzi mieszkali przede wszystkim w naszej części Europy. Około 10 proc. ludności żydowskiej uciekała z gett. Mówimy o setkach tysięcy ludzi, którzy usiłowali się w ten sposób ratować. Niemcy nie mieli tego problemu w Europie Zachodniej, choćby w Holandii. Dlatego właśnie w Polsce karali śmiercią, żeby zapobiec ucieczkom, np. w tereny wiejskie czy na stronę aryjską w miastach. Ale pamiętajmy, że Niemcy stosowali w Polsce nie tylko politykę kija, a także marchewki. Wprowadzali częściową amnestię dla Polaków, którzy decydowali się z własnej woli wydać ukrywanych Żydów. Kara śmierci nie była więc natychmiastowa, automatyczna. Z moich badań wynika, że była często kwestią przypadku.

Wymordowanie całej rodziny Ulmów, która ukrywała ośmiu Żydów, nie było chyba przypadkiem?

Oczywiście, że nie. Zdarzały się takie straszne wyroki śmierci. Zresztą nikt, kto przechowywał Żydów, nie znał dnia ani godziny. Poświęcenie wielu Polaków w obronie Żydów było niezaprzeczalne i ogromne. Sądzę jednak, że czasem ta kara śmierci nie była automatyczna.

Gdyby zjawisko szmalcownictwa było - tak jak Pan mówi - powszechne, Niemcy "poradziliby" sobie z kwestią żydowską o wiele szybciej.
Nie sądzę, bo skala zbrodni, którą Niemcy musieli popełnić, była gigantyczna. Poza tym w Polsce od lipca 1942 roku wszyscy doskonale wiedzieli, co się dzieje z Żydami. Polscy Żydzi, kiedy przyjeżdżali do obozów zagłady, zdawali sobie sprawę z tego, co ich czeka. Stąd próby buntów w gettach czy nawet na stacjach kolejowych. Natomiast np. Żydzi holenderscy do końca łudzili się, że jadą do pracy.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

jak wyzej

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

orzel (gość), 27.03.11, 17:33:26


Jak mozna wyliczac statystycznie straty wojenne przez + i - , a szczegolnie Zydowskie.Zydzi sie przemieszczali do Rosji i z powrotem, przez zielona granice, przybierali inne nazwiska, religie,przetrwali w wojsku i niemiecki i rosyjskim i w Berlinga AK nie mowiac o partyzantkach i Palestynie.
Problem sie zaczal,gdy inne kraje zamknely granice np. Szwajcaria
Inni Zydow sprzedawali nawet. Nawet gdyby niektorzy Polacy chcieli pomoc, to nie byli w stanie praktycznym. Sami glodowali i sami zmieniali miejsca zamieszkania.
Dlaczego trzeba teraz tlumaczyc nieukom, ze ISTNIALA W POLSCE KONSPIRACJA i w takiej sytuacji. Zydzi musza zrozumiec i caly Pan Gross, ze praktycznie trzeba bylo byc SUPER Ostroznym.

Niemcy jakby specjalnie tworzyli w Polsce obozy, zeby tej KONSPIRACJI i polskiemu Podziemiu
przeszkadzac........W tym tez mieli udzial Sjonisci...Oni sie biednymi Zydami nie przejmowali. Gross
obawia sie tych tematow i "odwaraca kota ogonem......

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

jak wyzej

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

orzel (gość), 27.03.11, 17:13:43

SZMALOWNICY WYROSLI NA OBOJETNOSCI SAMYCH SZMALOWNIKOW I SAMYCH ZYDOW:

OD tego TRZEBa zaczynac dyskusje, a na samym koncu mowic o Innych mniejszosciach w okupowanej

Polsce, lub o Polakach........... No i oczywiscie poznac dokladnie czasy okupacji - 5,5 LAT terroru...

Czyzby Pan Gross w Wielkim Poscie mial ochote na swoj Rachunek Sumienia i to 70 lat po wojnie.

Gdzie byl Pan Gross ze swoimi ksiazkami 20- 30- 40- lat temu, gdy zyli swiadkowie wydarzen....

odpowiedzi (0)

skomentuj

---------------------

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seti (gość), 31.05.09, 21:10:22

Tak się dziwnie składa, że "dyskusja" na nasz temat toczy się we własnym sosie: Cała, Rotfeld, Grabowski...
To tak, jakbyśmy o ich sprawach my mówili bez ich udziału. Zresztą - kto się odważy?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.