Inna szesnastoletnia uczennica dwa miesiące temu urodziła instruktorowi dziecko. Zajęcia z capoeiry, czyli brazylijskiej sztuki walki i tańca, zostały zawieszone, gdy tylko sprawa wyszła na jaw. - Uważałam, że trzeba było jak najszybciej to zrobić, skoro taka sprawa wynikła - mówi Ewa Lijewska, dyrektor BOK. - Instruktor nie może prowadzić zajęć z dziećmi do czasu wyjaśnienia sytuacji - dodaje.
- Zareagowaliśmy natychmiast po sygnałach od rodziców - zapewnia Krystyna Boratyńska, naczelnik wydziału społecznego Urzędu Miasta w Bolesławcu.
- Zdecydowaliśmy, że szkoła musi powiadomić prokuraturę - mówi naczelnik.
Problem w tym, że odwołanie zajęć w BOK nie zakończyło kontaktów Radosława G. z młodzieżą. Jego treningi nadal się odbywają, tyle że w plenerze. W minioną sobotę grupa spotkała się przed jednym z bolesławieckich lokali. Rodzice dzieci uczestniczących w zajęciach nie wiedzą, co robić. Mężczyzna umiał stworzyć bardzo silny związek emocjonalny z trenowaną przez siebie grupą. - Dzieci nie przyjmują krytyki pod adresem trenera ani żadnych uwag - mówi prosząca o anonimowość matka jednego z uczestników zajęć.
Rodzice są tym bardziej zaniepokojeni, że zapędów trenera nie pohamowało dziecko z szesnastoletnią dziś uczestniczką zajęć. Z relacji dzieci, które doskonale znają prywatne życie i problemy osobiste trenera, wynika, że obiektem jego zainteresowania jest teraz inna niepełnoletnia uczestniczka treningów.
Dyrektorka gimnazjum, do którego chodzą obie nastolatki, nie chce się wypowiadać.
- Szkoła prawdopodobnie złożyła zawiadomienie z daleko posuniętej ostrożności - mówi prokurator rejonowy w Bolesławcu, Adam Zieliński. Dodaje, że w czerwcu zeszłego roku prokuratura sprawdzała, czy kontakty erotyczne Radosława G. z dzisiejszą matką jego dziecka nastąpiły przed ukończeniem przez nią piętnastego roku życia. Dziewczyna zeznała wówczas, że wszystko zaczęło się w jej 15 urodziny, więc do złamania prawa nie doszło. Postępowanie więc umorzono.
W ośrodku kultury, gdzie mężczyznę zatrudniono na umowę o dzieło, o tym postępowaniu nie wiedziano. Ale nikt nie musiał o nim informować. - Tym razem doszło do sytuacji, które mogły wyglądać dwuznacznie - mówi prokurator Zieliński. 14-latka była przesłuchana przez sąd i wszystkiemu zaprzeczyła. Prokuratura czeka na opinię psychologa oceniającego wiarygodność jej zeznań. Adam Zieliński podkreśla, że przezorność pedagogów była uzasadniona.
Mirosława Kątna, szefowa Krajowego Komitetu Ochrony Praw Dzieckam, chwali postawę rodziców. - Muszą się zjednoczyć i walczyć o bezpieczeństwo swoich dzieci - podpowiada. Instruktor nie może mieć z nimi zajęć.
Radosław G. jest nieuchwytny. Nie odbiera telefonu.