Polskę chroni dziś superbezpieczna poduszka powietrzna, amortyzator najwyższej próby - tak obrazowo ocenił wczoraj nasz pięcioletni pobyt w Unii Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
Długo przekonywał, sypiąc liczbami, że korzyści z członkostwa w Unii zdecydowanie przeważają nad negatywami. Przez pięć lat otrzymaliśmy z Brukseli w formie różnych dotacji niemal 30 mld euro, podczas gdy do unijnej kasy wpłaciliśmy niewiele ponad 16 mld euro. Bruksela dofinansowywała budowę dróg, mostów, szkół, bibliotek, stadionów, wsparła budowę instytucji kulturalnych i dotowała działalność różnych firm - od tych największych do dwu-, trzyosobowych.
Na lata 2007-2013 mamy do wydania 67,3 mld euro, co może skutecznie pomóc Polsce w przezwyciężeniu spowolnienia gospodarczego.
- Pieniądze z UE zmieniają nasz kraj, a w czasie kryzysu możemy być pewni, że nie zostaniemy sami z kulejącą gospodarką. To dodatkowe, niezwykle potrzebne wsparcie - mówił Dowgielewicz. UKIE upublicznił wczoraj 600-stronicowy raport-bilans pięciu lat w UE. Do największych korzyści rządowi urzędnicy zaliczyli m.in.:
Systematyczny wzrost gospodarczy - najwyższy osiągnęliśmy w 2007 r. - 6,6 proc., podczas, gdy jeszcze rok po wejściu do UE było to 3,2 proc. Wpływ na dynamiczny wzrost PKB miały zdecydowanie większe obroty w handlu zagranicznym i inwestycje. Spadek bezrobocia - powstały dodatkowe miejsca pracy dzięki ożywieniu gospodarczemu. Na przykład w pierwszej połowie 2007 r. pracowało przeciętnie 15 mln Polaków, o 9 proc. więcej niż w 2002 r.
Ogromny napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Osiągnął on rekordową wysokość w 2007 r. - 16,6 mld euro. W styczniu 2009 r. do Polski napłynęło prawie 1,5 mld euro w formie bezpośrednich inwestycji, o ok. 35 proc. więcej niż w styczniu poprzedniego roku. Dzięki akcesji Polska okazała się bezpiecznym rynkiem, dysponującym na dodatek tanią siłą roboczą
Wzrost zamożności wsi - dzięki unijnym dopłatom bezpośrednim w 2008 r. przeciętny dochód polskiego rolnika był wyższy aż o 90 proc. od poziomu z 2000 r. Wzrosły też ceny ziemi. Rolnicy byli zainteresowani powiększaniem swoich gospodarstw, by dostać jak najwięcej pieniędzy (Unia dopłaca do hektara). W 2008 r. cena hektara gruntów ornych była wyższa o 140 proc. od notowanej w 2003 r.
Wzrost eksportu i importu. Zniesienie barier handlowych między Polską a UE pokazało, że nasze towary są bardzo konkurencyjne w stosunku do towarów unijnych. W latach 2003-2007 eksport zwiększył się o 250 proc., a import - o ok. 125 proc. Bogate kraje "starej" Unii stały się niezwykle ważnymi partnerami handlowymi, np. w 2003 r. do krajów UE trafiało z Polski prawie dwie trzecie eksportu żywności, ale już cztery lata później udział ten przekraczał 80 proc.
Większa ochrona polskich konsumentów. Prawodawstwo unijne zdecydowanie mocniej chroni konsumentów, a instytucje takie jak np. UOKiK zyskały nowe uprawnienia. W 2008 r. na przedsiębiorców naruszających interesy konsumentów nałożono kary w wysokości ponad 25 mln zł - to prawie dwukrotnie więcej niż przed wstąpieniem do UE.
Jakkolwiek rządowy raport wylicza głównie pozytywy członkostwa w Unii, to jednak zdaniem Mikołaja Dowgielewicza i niektórych ekspertów (np.
dr Jerzego Kwiecińskiego) nie wszyscy mogą być zadowoleni z akcesji, a kolejnym rządom nie udało się w pełni uchronić Polski przed wstrząsami ekonomicznymi.
Przez pięć lat nie weszliśmy do strefy euro - bo albo nie spełnialiśmy kryteriów, albo rządzący byli przeciwko wprowadzeniu wspólnej waluty. Eksperci są zgodni, że euro złagodziłoby skutki kryzysu. Po zniknięciu złotego skończyłyby się nieustanne wahania kursowe, co dziś mocno uderza w kredytobiorców i firmy - zarówno eksporterów, jak i importerów.
Spadły obroty na targowiskach przy granicy z Ukrainą, Białorusią i Rosją. Polska musiała wprowadzić wizy dla obywateli tych krajów, co automatycznie spowodowało mniejszy ruch na wschodniej granicy - zamarł handel, mniej zarobiły hotele w takich miastach, jak Olsztyn, Białystok, Lublin, czy Rzeszów. - Wizy były ciosem dla wymiany handlowej Polski ze wschodnimi sąsiadami, ale szczęśliwie w Unii jest możliwość złagodzenia polityki wizowej w obszarach przygranicznych - mówi Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego i ekspert ds. funduszy unijnych.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.