Menu Region

Więzienie dla 14 zomowców z Wujka

Więzienie dla 14 zomowców z Wujka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Teresa Semik

2Komentarze Prześlij Drukuj
Sąd: Zomowcy zabili górników i poniosą karę. Spadkobiercy ofiar wystąpią o odszkodowania.
Zomowcy z plutonu specjalnego pacyfikującego kopalnie Wujek i Manifest Lipcowy w 1981 r. są winni śmierci górników i pójdą do więzienia. Tak zdecydował wczoraj katowicki sąd apelacyjny.

Pokrzywdzeni i ich spadkobiercy będą teraz mogli dochodzić odszkodowań. MSWiA do tej pory odmawiało wypłaty, żądając zakończenia sprawy karnej i bezspornego uznania winy zomowców.

- Po piętnastu latach kończy się proces w sprawie tragicznych wydarzeń w obu śląskich kopalniach w pierwszych dniach stanu wojennego - mówił przewodniczący składu orzekającego Waldemar Szmidt. - Należy powiedzieć: gloria victis, chwała zwyciężonym, bo polegli w słusznej sprawie, kara zaś dla tych, którzy dopuścili się przestępstwa.

Sąd nie tylko utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, ale szeregowym funkcjonariuszom podwyższył kary z 5 do 7 lat pozbawienia wolności. Jednak na mocy amnestii trzeba obniżyć te wyroki do 3,5 roku.

Ofiary tragedii doczekały się satysfakcji moralnej, ale mają teraz pełne prawo oczekiwać satysfakcji finansowej. - Wyrok przesądza o odpowiedzialności Skarbu Państwa za śmierć i postrzelenie górników. Pokrzywdzeni mogą dochodzić odszkodowań. Pozostaje tylko kwestia ich wysokości - mówi mecenas Janusz Margasiński, pełnomocnik ofiar pacyfikacji kopalni Wujek i Manifest Lipcowy.

Wszystkie rodziny poległych górników mają już uregulowane sprawy spadkowe. Wiadomo, kto ma prawo do wystąpienia z pozwem do sądu cywilnego. Niektóre rodziny oraz ich pełnomocnicy toczyli już rozmowy z komendantem głównym policji. Jedna z rodzin żąda 50 tys. zł z odsetkami od 1981 r. Sąd nie dokończył procesu. Teraz sytuacja prawna jest diametralnie inna. Sąd cywilny musi wziąć pod uwagę prawomocny wyrok karny, który przesądza o winie zomowców. Za ich czyny odpowiada resort spraw wewnętrznych. Na razie rodzinom ofiar przyznane zostały renty specjalne.

Warto przypomnieć, że obietnice wsparcia złożył w 2005 r. prezydent Lech Kaczyński. A w grudniu 2007 r. pod krzyżem Wujka lider PSL-u Waldemar Pawlak deklarował: "Czas pewne sprawy zakończyć tak, aby ci, którzy opłakiwali śmierć swoich najbliższych, mieli poczucie, że ojczyzna nie tylko pamięta, ale podaje pomocną dłoń, wspiera". W marcu br. wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek wystąpiła do wicepremiera Pawlaka, by znów nie skończyło się na obietnicach. Skoro na początku 2008 r. rząd podjął uchwałę, na mocy której rodzice, małżonkowie oraz dzieci osób poległych w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu otrzymają jednorazowe wypłaty w wysokości 50 tys. zł, to niech rząd zajmie się również ofiarami z Wujka. Pawlak odpisał niedawno, że odszkodowania się należą. Zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji o szybkie zakończenie prac legislacyjnych, które umożliwią wypłacenie im zadośćuczynienia.

Ale wczorajszy wyrok skazujący nie rozwiewa wszystkich niejasności dotyczących udziału zomowców w pacyfikacji kopalni. Sąd przyjął, że w Wujku broni użyli wszyscy oskarżeni (czyli 14), choć nikt nie widział w czasie akcji tak dużej grupy strzelających. Opinie na temat kary są bardzo różne. - Nie chcę, by winni do końca życia siedzieli w więzieniu - mówiła Janina Stawisińska, matka zastrzelonego Janka. - Myślę jednak, że ten wyrok jest sprawiedliwy. Wracam do domu spokojniejsza.

- Dla nas najważniejsza jest prawda, nie zemsta - skomentował wczorajszy wyrok poseł PO i były peerelowski opozycjonista Antoni Mężydło. Zadowolony z osądzenia zomowców jest też inny peerelowski opozycjonista Henryk Wujec. - Trudno sobie wyobrazić, żeby taki czyn pozostał bezkarny - mówił w TVN 24. - Dla mnie to satysfakcja, że ten sąd nastąpił - dodał. Wujec jest przekonany, że korzyść z wyroku odniosą również sami skazani. - To dla nich pewna forma oczyszczenia - podkreślił.

***

Na sprawiedliwość czekają teraz rodziny ofiar Grudnia 1970 r.

W 1970 r. milicja i wojsko siłą stłumiły robotnicze protesty. Na Wybrzeżu zginęło co najmniej 39 robotników.

W całej Polsce, wg oficjalnych danych, śmierć poniosły 44 osoby. 1165 zostało rannych, a około 3 tys. bestialsko pobitych, a następnie aresztowanych.

Żądanie ukarania winnych zbrodni pojawiły się już następnego dnia po zabiciu robotników i do dziś nie zostały spełnione. Śledztwo ruszyło w 1990 r., pięć lat później zaczął się proces12 oskarżonych o sprawstwo kierownicze. Na ławie oskarżonych zasiedli m.in. Wojciech Jaruzelski, ówczesny minister obrony narodowej, Stanisław Kociołek, wicepremier, oraz Kazimierz Świtała, szef MSW.

Proces wielokrotnie był przerywany, najczęściej z powodu stanu zdrowia oskarżonych. W końcu sąd zawiesił postępowanie wobec kilku z nich. Ostatecznie proces gen. Jaruzelskiego i sześciu innych oskarżonych ruszył na nowo w październiku 2001. Do dziś wyroku nie ma. Generał Wojciech Jaruzelski poczuwa się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej, ale nie karnej, za masakrę. - Oskarżenie jest bezpodstawne; nie postąpiłem wbrew konstytucji, nie wydałem rozkazu użycia broni, nie popełniłem przestępstwa - mówił wielokrotnie dziennikarzom.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

swinie

+5 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ada (gość)  •

Laska jest ,ze zyja !!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

szubienica

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

as (gość)  •

Ci zomole powinni wisiec!

odpowiedzi (0)

skomentuj