Menu Region

Szczepan Twardoch: Chciałbym, aby uznano moje prawo do...

Szczepan Twardoch: Chciałbym, aby uznano moje prawo do uważania się za Ślązaka i tylko za Ślązaka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anita Czupryn

6Komentarzy Prześlij Drukuj
Szczepan Twardoch: Chciałbym, aby uznano moje prawo do uważania się za Ślązaka i tylko za Ślązaka Szczepan Twardoch: Chciałbym, aby uznano moje prawo do uważania się za Ślązaka i tylko za Ślązaka

(© Michal Kryjak)

Nie planowałem ze słów "Pierdol się, Polsko" uczynienia medialnego wydarzenia. To śmieszne. Chciałbym, aby uznawano moje prawo do uważania się za Ślązaka i tylko za Ślązaka - mówi Szczepan Twardoch, polski pisarz ze Śląska.
Słowa "Pierdol się, Polsko", jakie napisał Pan, komentując decyzję Sądu Najwyższego, który orzekł, że nie można uznać Ślązaków za odrębny naród, skierowane były do znajomych w ramach zamkniętego profilu na Facebooku. Ale mleko się wylało, prywatny komentarz stał się publicznym. Pan jednak nie ma zamiaru się z tych słów wycofywać?

Bawi mnie koncept wycofywania się z czegoś, co zostało powiedziane. Rzeczy się mówi z pewnego powodu. Nie miałem intencji, aby ta sprawa stała się publiczna, aczkolwiek nie mam złudzeń na temat prywatności czegokolwiek umieszczonego na Facebooku. Nie napisałem tego w prywatnej wiadomości, ale też nie planowałem uczynienia z tego medialnego wydarzenia.
Wydaje mi się to dosyć śmieszne.

Ale stał się Pan tym bohaterem.

I to mnie z kolei w jakimś sensie zasmuca. Zasmuca mnie nawet to, że pani chce o tym ze mną rozmawiać, jak zresztą wszyscy dziennikarze. Nie mam złudzeń co do kondycji mediów w Polsce, ale jednak strasznie zabawne jest to, że trzeba powiedzieć "Pierdol się, Polsko", żeby zostać usłyszanym w kwestii, o której mówię od 5-10 lat, o której wypowiadam się publicystycznie, literacko i w każdy inny sposób w rozbudowanych formach. A tu się nagle okazuje, że to wszystko było niepotrzebne, wystarczy powiedzieć "Pierdol się, Polsko". Nie dziwi mnie to, ale zasmuca. W takim świecie żyjemy.

W jednej z recenzji Pana wyśmienitej książki "Morfina" przeczytałam: "Faktem jest, że ten 34-latek o nieco staromodnej elegancji i prowokującym piórze wyrósł na jednego z najlepszych pisarzy polskich, niegoniących za modą, unikających mediów, ale ani o jotę mniej ciekawych. Co będzie, jeśli postanowi nas naprawdę sprowokować?". Czy Pana reakcja to ta oczekiwana przez niektórych prowokacja? I co teraz będzie?

Nie, to nie jest ta oczekiwana przez niektórych prowokacja. Ja w ogóle nie posługuję się taką kategorią - przynajmniej świadomie - prowokowania kogokolwiek. Nie rozumiem, po co miałbym to robić, a gdybym nawet chciał to robić, to - na Boga - nie przez takie emocjonalne wypowiedzi.

To po co Pan to powiedział?

Powiedzenie "Pierdol się, Polsko" oddaje mój stan emocjonalny po zapoznaniu się z orzeczeniem Sądu Najwyższego na temat rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Jest to stan tak zwanego wkurwienia. Wkurwiony człowiek właśnie tak reaguje. Tak wtedy pomyślałem. Przypomina mi się tutaj pewna wypowiedź Andrzeja Horubały. Była kiedyś w "Rzeczpospolitej", w czasach, w których było jeszcze po co czytywać gazety, taka ankieta, śmieszna raczej, z pytaniem "Czy Polska jest sexy". Różni ludzie różnie odpowiadali, jedni - że jest, inni - że nie jest, a Andrzej Horubała odpowiedział jednym zdaniem: "Tak, Polska jest sexy, i dlatego wszyscy ją pierdolą". To tak na marginesie.

Według Kazimierza Kutza państwo polskie strzela sobie w stopę, bo stwierdzenie, że nie ma śląskiego narodu, zmotywuje Ślązaków do działania i będą jeszcze bardziej pokazywać odrębność i walczyć o prawa. Pan się z tym zgadza?

Jak najbardziej. Ale wie pani, ja nie wyobrażam sobie istnienia Śląska poza Polską w tej chwili. Nie ma takiej politycznej ani geopolitycznej możliwości. Wolałbym, aby Rzeczpospolita Polska była opiekunką tej śląskości, która się właśnie określa i która po prostu będzie - czy to się Polsce podoba, czy nie. Tego się nie da zahamować jednym idiotycznym i logicznie sprzecznym wyrokiem sądu ani tymi niemrawymi szykanami, jakich się państwo polskie wobec Ślązaków dopuszcza. Polska mogłaby być opiekunką śląskości, mogłaby na tę śląskość spojrzeć afirmatywnie i wtedy, wydaje mi się, mało kto miałby na Śląsku potrzebę podkreślania dystansu do polskości. Natomiast kiedy spotykamy się z takim traktowaniem, no to w tej dopiero określającej się tożsamości antypolski resentyment będzie przybierał na sile. Im bardziej wroga Polska będzie, tym Ślązacy będą od Polski dalej.

To jak, według Pana, polityka tej opiekuńczości Polski wobec Śląska powinna wyglądać?

Nie widzę żadnego, może poza budżetowym, problemu w zwykłym uznaniu Ślązaków za mniejszość narodową. A z budżetowym - rzecz jest przecież do dyskusji. Tak, jak się to robi w każdym cywilizowanym kraju w Europie.

Jakie będą Pana reakcje? Zacznie Pan pisać po śląsku?

Nie, nie zacznę.

Nigdy Pan o tym nie myślał?

Oczywiście, że myślałem, ale to niemożliwe. Jestem polskim pisarzem, pozostając Ślązakiem. Nie mogę pisać po śląsku, bo nie ma śląskiego języka literackiego. Śląski się dopiero w tej chwili tworzy, określa swoją normę językową. Coś podobnego wydarzyło się w latach 70. i 80. w Luksemburgu - mówionemu dialektowi (uznawanemu za dialekt niemieckiego) nadano formę literacką, nazwano językiem luksemburskim, pojawiła się prasa w tym języku i już. Ja jednak raczej pozostanę przy polszczyźnie.

Wierzy Pan, że dojdzie do uznania języka śląskiego i będzie się on rozwijał?

Bardzo bym chciał, żeby ten język przetrwał, jestem również przekonany, że nie ma on szans przetrwać, jeśli nie zostanie skodyfikowany i jeśli nie będzie nauczany w szkołach. Przez 60 lat bardzo brutalnymi metodami w szkołach śląski zwalczano - chociażby po to, aby zmazać tę winę, Polska mogłaby się teraz zatroszczyć o ten język, który starała się zniszczyć. To jeden z powodów, dla których chciałbym, aby Ślązacy zostali uznani za mniejszość narodową - aby śląski został skodyfikowany i był nauczany w szkołach. Tak jak się uczy w szkołach kaszubskiego.

Tylko że kaszubski to język, a prof. Jan Miodek, Ślązak zresztą, twierdzi, że dialekt śląski to regionalna odmiana języka polskiego.

Znakomicie, że prof. Miodek tak twierdzi. Profesor Miodek twierdzi również, że 2 tys. lat przed naszą erą na terenie całej Europy mówiono językiem indoeuropejskim (co jest oczywistą bzdurą dla każdego, kto ma na ten temat jakiekolwiek pojęcie), więc nie przywiązywałbym się przesadnie do pana profesora opinii. Kiedy spojrzy pani na mapę języków w Europie, to jasne jest, że rozróżnienie między językiem a dialektem jest całkowicie arbitralne. Są dialekty języka niemieckiego, które są uznawane za dialekty, będąc o wiele bliższe np. języka holenderskiego niż literackiego niemieckiego. Za odrębne języki uważa się serbski i chorwacki, podczas gdy dialektalna mapa dawnej Jugosławii rozkłada się zupełnie w poprzek tych granic politycznych. Nie ma tak naprawdę naukowego kryterium, które potrafiłoby wyznaczyć twardą granicę między tym, co jest językiem, a tym, co jest dialektem. To zawsze efekt pewnej geopolityki, świadomości tych, którzy tego języka używają. Śląski jest językiem z jednego, fundamentalnego powodu: my tego chcemy. My, Ślązacy, uważamy go za osobny język, tak go traktujemy i on zostanie w końcu skodyfikowany. Może i 200 polskich profesorów powiedzieć, że to jest dialekt, ale to niczego nie zmieni.

Przywołam jeszcze jedno nazwisko Ślązaka - Krzysztof Globisz, aktor, uważa, że narodowość śląska to kwestia świadomości. Dla Pana to kwestia wyboru?

A jakie może być inne kryterium? Narodowość zawsze, nie mówiąc nawet o sytuacjach pogranicznych, jest kwestią wyboru. Milan Kundera postanowił wyprzeć się bycia Czechem i zostać Francuzem - i to zrobił. I swego czasu nie pozwalał na przekłady swoich książek na czeski. Zatem można to wybrać. A kiedy mówimy o sytuacji pogranicznej, kiedy nie ma, powiedzmy brzydko, czystych korzeni, gdzie mieszają się różne kultury, to wtedy jest oczywiste, że człowiek może sobie wybrać, i jest na to wiele przykładów, kiedy bracia z jednej rodziny wybierali sobie różne narodowości. Jeden zostawał Niemcem, drugi - Polakiem, inny - Ślązakiem i każdy miał do tego takie same prawo.

W kwietniu tego roku w rozmowie z Marcinem Zasadą powiedział Pan, że jest już zmęczony tym gadaniem o Śląsku. No, ale sprawa "gadania o Śląsku" wciąż do Pana powraca, a nawet Pan sam to "gadanie" wywołuje.

Ubolewam nad tym głęboko i mnie to nadal męczy, i wcale nie chcę tego robić. Tylko że, niestety, mam temperament, jaki mam, i kiedy konfrontuję się z czymś tak paskudnym jak to orzeczenie sądu, to trudno mi pozostawać obojętnym, gdy w taki sposób traktuje się coś, co jest mi drogie.

W spisie powszechnym GUS dał możliwość wpisania narodowości śląskiej. Wpisało się 800 tys. Ślązaków. Po co więc taką możliwość dano?

Należałoby tu uściślić - ponad 800 tys. ludzi wpisało narodowość śląską, z czego prawie połowa wpisała narodowość śląską jako jedyną. Ja również. Chociaż nie wiem, czy mnie policzono, bo spisywałem się przez internet, a potem się okazało, że wyniki z internetu nie były włączane. Ale ja nie mam z tym zupełnie problemu, w ogóle uważam, że śląskość powinna być inkluzywna, i wcale nie twierdzę, że ktoś, będąc Ślązakiem, nie może czuć się Polakiem. Może, to jest uzasadnione i ma do tego prawo, jest to jeden z modeli bycia Ślązakiem - uważanie się za Ślązaka i Polaka jednocześnie. Chciałbym jednak w tym pewnej wzajemności - żeby uznawano również moje prawo do uważania się za Ślązaka i tylko za Ślązaka.

Rozmawiała: Anita Czupryn


Reklama
6

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Aby komentować ten artykuł, musisz być zalogowany.

Zaloguj lub zarejestruj się

A co Ślązacy zamierzją zrobić z ludnością napływową na śląsku?

+7 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

Obecnie na śląsku tak dolnym jak i górnym jest masa ludzi napływowych z całej Polski m.in. ci co wojsko w kopalniach odrabiali i tam już zostali, z tego co słyszałem to śląscy nacjonaliści jak Kutz czy Twardoch nimi pogardzają jak byłaby ta ludność traktowana kiedy Śląsk byłby autonomiczny? Po za tym jak mój ojciec stracił prace w latach 90-tych to nie mógł liczyć na takie odprawy jak dostawali górnicy z likwidowanych kopalni wtedy budżet Polski to finansował w tym moja Mama z podatków a teraz co oni już nie chcą się dokładać do tego budżetu? Gdyby Polak z Mazowsza wypowiadał się tak o Śląsku i Ślązakach jak śląscy autonomiści i Polsce i Polakach z miejsca okrzyknięty byłby faszystą.

odpowiedzi (0)

skomentuj

W tej chwili na stronie internetowej Der DZ są 3 (trzy) artykuły o "pisarzu" Twardochu.

+11 / -34

Zdjęcie autora komentarza

Sandman  •

A o Jurku Goroliku ani JEDNEGO. Czyżby "pisarz" Twardoch wyrósł na nowego herosa Der DZ? A jak Jurek Gorolik to zniesie? On tak bardzo przeżywa brak informacji o nim, że wczoraj dał się sfocić jak malował pierniczki w skansenie, hehehehehehehe

odpowiedzi (0)

skomentuj

ludzie mają coś z głową

+26 / -44

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

to może z każdego województwa zróbmy oddzielne państwo? pójdźmy śladem bałkańskich dzikusów którzy zrobili sobie Kosowo, albo murzynów z Sudanu i nasrajmy małymi państewkami po całej Europie, ja np. chce być Łodzianinem i nikim więcej, u nas w Łodzi mówi się np. angielka, a nie tak jak w reszcie kraju bułka paryska, a skoro ten pan sam nie potrafi wytłumaczyć jaka jest różnica między dialektem a językiem i wystarczy tylko chcieć żeby to był język to mogę uznać, że mamy odrębny język:)

odpowiedzi (0)

skomentuj

niech się zdecyduje

+23 / -29

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

to on w końcu polski pisarz czy Ślązak? bo skoro mamy uznać że jest Ślązakiem i nikim więcej to powinien być określony jako śląski pisarz i nikt więcej:)

odpowiedzi (0)

skomentuj

być jak M. Kundera

+22 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

oczywiście fajnie być jak M. Kundera. Ale ta analogia pana Twardocha trochę słabuje (ta z Luksemburgiem niestety też). Kundera wybierał po prostu między dwoma prawnie uznawanymi obywatelstwami (oczywiście przyjmując obywatelstwo francuskie w sensie prawnym zostaje się automatycznie Francuzem - proces naturalizacji), a jednostronne zerwanie przez niego więzi z kulturą czeską nie neguje jego pierwotnej narodowości - M. Kundera był niewątpliwie Czechem i tego nic, ani nikt nie zmieni, nawet sam Kundera. W sumie dość nieistotne jest to, za kogo Kundera się sam uważa. Istotne jest to, za kogo został uznany w momencie przyznania mu obywatelstwa francuskiego. Pan Twardoch powołuje się chętnie na przykłąd tzw. cywilizowanych krajów Europy. Sam neguje jednak cywilizowany akt prawny w postaci decyzji niezawisłego sądu. Ciekawe, co orzekłyby sądy w tych krajach, którym pan Twardoch przypisuje wyższe ucywilizoanie. Narodowości śląskiej nie ma sensie prawnym, ale prawo nie zabrania tego, aby czuć się (nawet jednocześnie) Polakiem, Niemcem, Ślązakiem, Lodrem Vaderem itd. Pan Twardoch też może się uważać, za kogo tylko chce. Jednocześnie nie sądzę, by ktokolwiek chciał odmawiać panu Twardochowi prawa do uważania się za "Ślązaka i tylko za Ślązaka". Z drugiej strony pobrzmiewające w tym wywiadzie lamenty nacjonalistyczne i zwykła propagandowa papka strasznie zasmucają.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Mój dziadek był robotnikiem przymusowym III Rzeszy nie w BAwarii ale na Śląsku

+26 / -35

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

Opolskim, po wojnie sam zgłosił się na UB kiedy dowiedział się że gospodarz u którego pracował został aresztowany a rodzinie grozi wysiedlenie, po interwencji i zeznaniach Jego i Jego kolegi ludzie Ci zostali i żyli w Polsce do śmierci dzisiaj mieszkają tu ich dzieci i wnuki (utrzymujemy kontakt ostatni raz widzieliśmy się we wrześniu). Teraz moja opinia, dopóki żyjemy w jednym Państwie i dbamy o nie to spoko było minęło bo mimo dobrych relacji to jednam mój dziadek wykonywał u Ślązaków prace niewolniczą, jeśli jednak Ślązacy maja do Polski taki stosunek jak ten Pan, ludzie z RAŚ i Pan Kutz i chcą się odizolować to należy występować z powództwem o odszkodowania za prace niewolniczą w stosunku do indywidualnych gospodarzy jak i budżetu ewentualnego autonomicznego Śląska.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama