Menu Region

Dom z sentymentem

Dom z sentymentem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Marta Kowalska

Prześlij Drukuj
Od lat dekoruje mieszkania, które można później podziwiać w najlepszych magazynach wnętrzarskich. Znana stylistka i dekoratorka wnętrz Jola Musiałowicz pokazała nam, jak urządziła swój dom i w jakim otoczeniu wymyśla scenerie do kolejnych sesji zdjęciowych.
Długo by opowiadać o ekscytującej i trudnej drodze Joli do tego mieszkania. Szukając nowego miejsca do życia, nigdy nie myślała o nowym budownictwie. Nie wyobrażała sobie, jak w tak nowoczesnym wnętrzu odtworzy swój zaczarowany świat - mieszkanie z duszą.

I jak odnajdzie się na blokowym osiedlu bez zieleni. Bo dotychczas mieszkała w starej, bardzo zielonej warszawskiej dzielnicy - na Górnym Mokotowie. A jednak kupiła mieszkanie w nowo wybudowanym apartamentowcu. Nie zważając nawet na to, że z wychodzących na patio okien nie widać żadnych drzew. Bo kiedy tylko tu weszła, poczuła, że to dobre miejsce.

Mieszkanie ma bardzo nietypowy rozkład, który jednych przyprawiłby o ból głowy, ale Joli pozwolił rozwinąć skrzydła wyobraźni.
Składa się z salonu, sypialni, kuchni, łazienki z korytarzykiem i bardzo długiego (prawie 8-metrowego) przedpokoju. Dodatkowym atutem okazał się duży okrągły balkon, na który wychodzi się z salonu przez oszklone dwuskrzydłowe drzwi. Właśnie tutaj Jola zorganizowała namiastkę ukochanej zielonej enklawy. Wszystko inaczej Nowe mieszkanie to nowy etap życia.

Jola postanowiła więc: "Niech będzie inaczej. W poprzednim miejscu główną rolę grał kolor. Tutaj będzie królowała biel". I tak się stało, nawet regały na książki są białe, zbudowane z kartongipsu.

Wtapiają się w biel ścian. Podłogi też są bardzo jasne. Gres w przedpokoju, kuchni i łazience, w kolorze rozbielonej ziemi, stanowi jednolitą płaszczyznę (bez progów). I, jak mówi przyjaciółka Joli, wygląda w tym układzie mieszkania jak koryto wyschniętej rzeki. Podłogi w pokojach są zrobione z klepki przemysłowej i pobielone woskiem.

Stare w nowym Do tego nowego białego wnętrza przywędrowały zbierane przez lata stare meble, bibeloty i obrazy ojca Joli, znanego malarza Henryka Musiałowicza. I tak w salonie, który także pełni funkcję jadalni, przy ciemnym okrągłym stole stanęły krzesła w białych sukienkach uszytych przez właścicielkę. Nad stołem pod pobieloną półką z kolekcją białej porcelany wiszą wczesne rysunki ojca, głównie portrety matki Joli. Tylko stare pozłacane ramy rysunków rozbijają panującą tu biel.

W neutralnym wnętrzu dobrze komponuje się kanapa w kolorze ziemi i wiklinowy fotel. Chociaż... właścicielka już myśli, jak je pobielić. Nawet kwiaty, które Jola kupuje do domu, zawsze są białe. Jedność bez podziałów Ponieważ nie ma tu innych drzwi poza wejściowymi i do łazienki, całe mieszkanie jest utrzymane w jednej stylistyce. W przedpokoju znalazło się miejsce na dużą szafę, ale i ona musiała wtopić się w czyste białe tło.

Jest wykonana z pomalowanych - oczywiście na biało - drzwi szczebelkowych. Na wysokości 2 m, nad nadprożami do wszystkich pomieszczeń (wzdłuż całego korytarza) zamontowano białe półki z kartongipsu. Tworzą rodzaj dekoracyjnego pawlacza - odkrytego, bo jego zadaniem jest eksponować liczne, zbierane przez lata piękne przedmioty.

Barok kontrolowany Spora kuchnia również jest biała. Nowoczesne błyszczące fronty szafek znakomicie współgrają z dużymi płytami gresu, z odwzorowanym dekorem z barokowej tkaniny. Całości dodaje smaku stara bieliźniarka z ciemnego drewna, która pełni rolę kredensu, oraz stylizowany żyrandol z kryształkami. Na szybie okiennej zamiast firanek (Jola ich nie cierpi) została przyklejona mleczna folia z wyciętym wzorem podobnym do tego z gresu na ścianie.

Kuchnia pozostaje dobrze doświetlona dziennym światłem, a jednocześnie wieczorem "foliowa" firanka skutecznie odgradza od oczu sąsiadów. Kamienie i żeliwo Łazienka ma nietypowy układ, nie jest ani kwadratem, ani prostokątem. Zaprojektowanie tego pomieszczenia było największym wyzwaniem dla właścicielki. Biel, która gra główną rolę w całym mieszkaniu, tu się nie sprawdzała - zbyt dużo tu kątów, załamań ścian i skosów, które łatwiej ukryć w gresie w kolorze omszałej zieleni niż w białych kaflach poprzecinanych liniami fug.

A Joli chodziło o uzyskanie wnętrza pełnego spokoju. Tylko we fragmencie łazienki pojawia się znów sporo bieli - w małym korytarzyku, który jest przedłużeniem przedpokoju. Żeby łazienka uzyskała wspólną stylistykę z resztą mieszkania, gres został tu ograniczony do minimum. Kabina prysznicowa jest wymurowana, ponieważ jej kształt i wielkość były tak nietypowe, że nie udało się kupić gotowej.

W całym mieszkaniu użyto głównie materiałów i kolorów naturalnych, więc i tutaj Jola zachowała konsekwencję. Wykończenia niektórych ścianek i półek oraz podłoga kabiny prysznicowej są wyłożone prawdziwymi małymi kamykami. Na tle omszałego gresu wspaniale prezentują się żeliwne elementy. Wieszaki na ręczniki, noga blatu pod umywalkę, a nawet dwa ptaszki, które przysiadły na kamiennej półce obok żeliwnej misy na kwiaty.

Na tle białej ściany świetnie odnajdują się w tym wnętrzu reprodukcja Dürera i gipsowe anioły. Dekoratorski sukces właścicielki polega na wykorzystaniu przedmiotów, które normalnie nie miałyby szansy znaleźć się obok siebie. Trafiły tutaj z różnych miejsc, bo dla Joli nie ma znaczenia pochodzenie. Liczy się forma i coś nieuchwytnego, pewien rodzaj intuicji, dzięki której widać nie sam przedmiot, ale to, co z niego można zrobić.