Uczelnie zaczną upadać, trzeba chronić studentów

    Uczelnie zaczną upadać, trzeba chronić studentów

    Magdalena Kula

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Ministerstwo Nauki przygotowuje zmiany w prawie, które będą chronić studentów w razie bankructwa ich uczelni - dowiaduje się "Polska".
    Resort dopuści możliwość łączenia upadających wyższych szkół prywatnych z silniejszymi uczelniami państwowymi. Powstawałaby wtedy nowa, większa szkoła państwowa. Możliwe będzie też wchłanianie mniejszych państwowych szkół przez dobrze prosperujące, prestiżowe uczelnie prywatne (ten przepis nie będzie jednak dotyczył renomowanych państwowych uniwersytetów). Proces konsolidacji ma nadzorować minister skarbu oraz resort nauki.


    W nowym prawie będą też bardziej radykalne zapisy o przechowywaniu dokumentacji studiów w państwowych archiwach (szczegóły zapisów są jeszcze dyskutowane). Ministerstwo Nauki zarządzi ponadto powszechne szkolenia studentów pierwszego roku z przepisów prawa o szkolnictwie wyższym i sposobów ochrony praw studenta. A każdy, kto zechce założyć nową prywatną uczelnię, będzie musiał stać się jednocześnie jej właścicielem - za działalność szkoły będzie więc ręczył własnym majątkiem. Dotychczas założyciel nie miał obowiązków właścicielskich.

    Wszystko to z powodu prognoz ekspertów od szkolnictwa wyższego, którzy ostrzegają, że już w 2010 r. ruszy lawina uczelnianych bankructw. Do 2015 roku może zniknąć z rynku nawet 200 szkół wyższych, głównie prywatnych. Powodem będzie nie tylko kryzys ekonomiczny, ale przede wszystkim wkraczający na uczelnie niż demograficzny.

    Według danych GUS w 2010 r. liczba osób w wieku 1-24 lat zmniejszy się z 3,6 do 3,3 miliona. W kolejnych pięciu latach osób w wieku studenckim będzie aż o 500 tysięcy mniej - zaledwie 2,8 miliona.

    Prof. Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu, zauważa, że na pierwszy rok studiów pójdzie wtedy tylko około 200 tysięcy nastolatków. A tylu mogą przyjąć działające teraz wydziały państwowych uczelni.

    Niż wróży potężny krach w sektorze prywatnych szkół wyższych. Teraz działa ich dokładnie 301, kształcą ponad 540 tysięcy studentów - w perspektywie kilku lat upadnie nawet dwie trzecie z nich. To nieuniknione, Polska ma największą w Europie liczbę szkół wyższych, działa ich ponad 420.
    Już teraz w stanie likwidacji jest 14 uczelni. - Ich studentom zwykle proponuje się teraz przeniesienie na pokrewne kierunki studiów w innych ośrodkach - zauważa Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta.
    - Niestety, wielu młodych ludzi podpisuje podsuwane im wtedy niekorzystne umowy, studenci nie bronią swoich praw.

    Obowiązująca dziś ustawa nie rozstrzyga, kto przejmuje zobowiązania zlikwidowanej na skutek faktycznego bankructwa szkoły wobec studentów i jej pracowników. Prawo upadłościowe stosowane wobec prywatnych firm uczelni nie obejmuje.

    - Propozycja instytucjonalizacji właściciela uczelni to krok w dobra stronę, ale podjęty wiele lat za późno - nie kryje Marcin Chałupka, prawnik i ekspert w dziedzinie szkolnictwa wyższego. - Obawiam się, że żaden minister nie zdoła naprawić błędów, które popełniono przy tworzeniu prawa powołującego do życia niepubliczne uczelnie. Nowe przepisy musiałyby w pewien sposób zadziałać wstecz - dodaje.

    Ministerstwo Nauki podejmuje decyzję o zlikwidowaniu uczelni, pod warunkiem, że zapewni ona studentom możliwość kontynuowania nauki. Prawo nie reguluje jednak, w jakiej szkole studenci będą się uczyć dalej i na jakich warunkach. Zdarzało się, że słuchacze likwidowanej placówki musieli się przenieść do uczelni oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania albo płacić za naukę więcej niż do tej pory.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prawda

      cała pawda o chorym szkolnictwie w tym nienormalnym kolesiowskim kraju (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 20

      tylko nie dorozwoje umysłowi idą teraz jeszcze na studia humanistyczne . Proponuje studia historyczne o profilu archwalnym. Bedzicie mieli pracy maks full. lepiej sobie w łeb strzelic niz k****...rozwiń całość

      tylko nie dorozwoje umysłowi idą teraz jeszcze na studia humanistyczne . Proponuje studia historyczne o profilu archwalnym. Bedzicie mieli pracy maks full. lepiej sobie w łeb strzelic niz k**** takiego typu kierunki studiowac. Polsko dokad zmierzaszzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wieloetatowosc nadgodzinowa

      malgorzata.academicus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 66 / 67

      Wiele pisze sie i dyskutuje o pracy na kilku etatach kadry akademickiej, o koniecznosci jej ograniczenia. Malo kto natomiast zwraca uwage (poza raportem OECD z 2007r.), ze ustawa PSW z 2005r....rozwiń całość

      Wiele pisze sie i dyskutuje o pracy na kilku etatach kadry akademickiej, o koniecznosci jej ograniczenia. Malo kto natomiast zwraca uwage (poza raportem OECD z 2007r.), ze ustawa PSW z 2005r. usankcjonowala legalnosc innych form wieloetatowosci 'ukrytej - olbrzymiej ilosci nadgodzin (pomimo zwiekszenia pensum) w 'pierwszym miejscu pracy' - zwlaszcza w kontekscie studiow stacjonarnych.

      Planuje sie ograniczenie wieletatowosci 'etatowej', co moze sie okazac niekonstytucyjne (28 kwietnia rozprawa w Trybunale Konstytucyjnym), a nic sie nie robi w sprawie nadgodzin.

      Mamy podkrytyczny system finansowania dydaktyki na polskich uczelniach, co powoduje, ze nadgodziny sa tansze niz etaty isa tez zrodlem dodatkowych dochodow dla kadry (raport OECD). Juz obecnie uczelnie panstwowe na wielu kierunkach przyjmuja ZA DUZA ilosc studentow, w stosunku do liczby zatrudnionej kadry. Wszystko to odbywa sie kosztem jakosci ksztalcenia, czasu poswiecanego studentom, a w najjaskrawszej formie widac top przy plagiatowych pracavch magisterskich, a w momencie nadejscia nizu demograficznego odbedzie sie to dodatkowo kosztem konkurencyjnosci szkol prywatnych.

      Ministerstwo w planach reformy zdecydowanie powinno sie pochylic nie tyle nad minimami kadrowymi, co moze przede wszystkim nad okresleniem MAKSYMALNYCH dopuszczalnych obciazen dydaktycznych (nie w godzinach pensum tylko workload) na wszystkich etatach na jednego pracownika, w celu zapewnienia odpowiedniej jakosci ksztalcenia.

      To jednak wymaga zwiekszenia funduszy na dydaktyke - przesuniecia na nia srodkow z badan naukowych lub funduszy europejskich. TYlko podnoszac jakosc dydaktyki jestesmy w stanie podniesc poziom badan naukowych. Nauka potrzebuje mlodych kadr, a laboratoria pieniedzy z gospodarki. Ta ostatnia jednak nie bedzie kwitla, gdy nie dostanie odpowiednio wyksztalconych absolwentow.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kto przyjmnie absolwenta zbankrutowanej szkoły biznesu?

      Frant (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 54 / 58

      Dla osób które zdążyły skończyć studia w szkołach, które później upadły, też sytuacja nie jest różowa. Być absolwentem upadłej szkoły, to nie dobrze wygląda w CV.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Nie przegap

      Wideo