Menu Region

Podróże wypędzonych z raju

Podróże wypędzonych z raju

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Grzegorz Ignatowski

Prześlij Drukuj
Podróże wypędzonych z raju Podróże wypędzonych z raju
Nie tak dawno rozpoczął się kolejny rok szkolny, ponad dwa tygodnie temu studia rozpoczęli studenci wyższych uczelni. Wszyscy zaś wspominają wakacje i marzą o kolejnych podróżach. Być może symbolem tej tęsknoty jest to, że chętnie nosimy plecaki. Zapewne nie tylko względy zdrowotne i wygoda wchodzą tutaj w grę, lecz także jakaś namiastka tego, że ciągle jesteśmy na wakacyjnym szlaku górskim, na pieszej pielgrzymce lub obozie wędrownym. Tak czy inaczej, powróciło do mnie pytanie, po co ludzie w ogóle podróżują?
Niejeden powie, że w tym celu, aby poznawać odmienne kultury, spotykać się z dawno niewidzianymi osobami lub po prostu spełniać swoje odwieczne marzenia. Natychmiast rodzą się wątpliwości. Czyż nie lepiej byłoby pozostać w domu i nie włóczyć się po prowincjonalnych dworcach kolejowych, brudnych przystankach autobusowych lub zabłoconych szlakach turystycznych?

Odpowiedź na postawione przeze mnie pytanie zależy oczywiście od każdego z nas. Powiedzenie, że podróżujemy, aby poznawać coś nowego, może natychmiast zostać skontrowane przez oponentów. Znany polski filozof Leszek Kołakowski zauważa, że poznawanie czegoś nowego może być wysoce niebezpieczne.
Faktycznie, spotkanie z odmienną kulturą dla wielu ludzi okazało się szkodliwe, a nawet niebezpieczne dla zdrowia. Niejeden z nas przecież z obrzydzeniem wspomina niesmaczne jedzenie lub odrażający i ciągle obecny w naszym gardle smak lokalnego napoju.

Z pewną nutą zazdrości wsłuchujemy się w relacje sportowców, którzy mogli odwiedzić niejeden kraj lub urokliwe miejsca za granicą. Nic w tym wszystkim bardziej błędnego. Zazwyczaj owe wyjazdy ograniczają się do zwykłych spotkań na boisku, szybkich powrotów na lotnisko, kolejnego wyjazdu i następnego meczu. Mam wrażenie, że do wyjazdów sportowców za granicę troszkę podobne są wycieczki objazdowe. Czy tak naprawdę uczestnicy tych eskapad wiele poznają? Myślę, że zwiedzają fragment jakiegoś miasta lub znane muzeum. Owszem, mogą powiedzieć, że byli w Paryżu, Madrycie czy w Tokio. Wielu doda z przekąsem, że dużo bardziej zaspokoiliby swoją ciekawość, zerkając na globtroterskie portale internetowe. Pozwalają one oglądać doskonałe kolorowe zdjęcia, których sami nigdy nie zrobimy, ponieważ nasze mizerne aparaty fotograficzne nie są zdolne do wykonania profesjonalnych zdjęć.

Dlaczego zatem ludzie ciągle podróżują? Nie wiem. Sądzę, że jest w człowieku potrzeba jakiejś bliżej nieokreślonej i na trwałe zakodowanej zmiany. Hans Christian Andersen zauważył, że podróżować to żyć. Może jednak powód jest dużo prostszy i bardziej prozaiczny? Zbieramy na nasze podróże, aby pochwalić się wśród znajomych, gdzie spędziliśmy urocze wakacje. Zapewne wszystkie te względy decydują o tym, że największe światowe dzienniki na swoich stronach internetowych mają zakładkę poświęconą podróżom. Jakie zatem sugestie w nich znajdujemy? "Le Figaro" proponuje oczywiście odwiedzenie regionu Francji słynącego z produkcji win. Nie powiem jakiego, ponieważ butelki z wybornym trunkiem z tego regionu spotykamy w naszych sklepach. Pomijam tak oczywiste zachęty do odwiedzenia Nowego Jorku czy też Australii. Ciekawie wygląda propozycja, aby wyjechać na jeden z lodowców w Alpach francuskich. Intryguje zaproszenie, by zobaczyć ubity zjazd narciarski na jednym z sabaudzkich lodowców. Na chwilę zatrzymuję się przy państwie faraonów. Nie wiem, czy na wiele zdadzą się starania i zapewnienia egipskiego ministra ds. turystyki, że turyści mają zagwarantowane bezpieczeństwo.
Inny popularny dziennik, "Le Monde", kusi Grenlandią. Czytam, że z pokładu statku można podziwiać niezapomniane widoki, a przed turystami rozciąga się ogromne morze zimnej i posępnej wody. Każdego roku spędzam kilkanaście dni w uroczych zakątkach kraju i nadziwić się nie mogę, jak wiele jest pięknych miejsc do odwiedzenia

Zerkam jeszcze do amerykańskiej prasy. Turystom poleca się odwiedzenie Tajlandii, mówi o spotkaniu z tamtejszymi słoniami. Ale nie tylko! Zarówno francuskie, jak i amerykańskie dzienniki zachęcają do podróżowania po własnym regionie. Zgadzam się z nimi. Każdego roku spędzam kilkanaście dni w uroczych zakątkach naszego kraju i nadziwić się nie mogę, jak wiele jest pięknych i cudownych miejsc do odwiedzenia.

Wracam do pytania o sens podróżowania. Jest przecież coś w nim niezwykłego. Nieprzebrane jest bogactwo naszego języka. Mówimy o podróżach sentymentalnych, na jawie, a nawet podróżach kosmicznych w bezkresnej przestrzeni. Z nostalgią wzdychamy do zrealizowanej i niepowtarzalnej podróży naszych marzeń. Mimo pojawiających się wątpliwości mówimy, że podróże kształcą. Nikos Kazantzakis w sławnej powieści "Grek Zorba" twierdzi, że największymi dobrodziejstwami okazały się dla niego podróże i sny. Czy jednak nie ma w tym wszystkim jeszcze czegoś głębszego? Wracamy zatem do wspomnianego powyżej Leszka Kołakowskiego. Szanowany filozof i eseista twierdzi, że podróżujemy dlatego, że kieruje nami zwykła ciekawość. Konstatuje, że z powodu ciekawości zostaliśmy wypędzeni także z raju. Sporo w tym wszystkim racji.
Reklama
 

Komentarze

Aby komentować ten artykuł, musisz być zalogowany.

Zaloguj lub zarejestruj się
Reklama
Reklama