Wieżowce, bulwar, fontanny, szklane dachy - tak ratusz wyobraża sobie plac Defilad. Ale kilkanaście lat po rozpoczęciu planowania ścisłego centrum Warszawy mamy tylko rysunki. W tym czasie Berlin zabudował cały plac Poczdamski, stworzył tętniące życiem serce metropolii - piszą Piotr Olechno i Andrzej Dworak
Koncepcja ratusza ma sprawić, że panorama Warszawy będzie nie do poznania. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz chce, żeby Pałac Kultury i Nauki, główny punkt orientacyjny stolicy, otoczyło sześć wieżowców. Trzy (o wysokości 300, 250 i 230 m) staną przy ul. Emilii Plater, dwa (120 m) zostaną zbudowane wzdłuż pasażu - przedłużenia ul. Widok i jeden (260 m) na skraju parku Świętokrzyskiego.
Jerozolimskich powstałyby niższe budynki (30 m), a przy wyjściu ze stacji metra Centrum - okrągły 45-metrowy, zamierzony jako nowa ikona architektury stolicy.
Plac wzdłuż Al. Jerozolimskich ozdobiłby bulwar z fontannami, a park Świętokrzyski - zimowy ogród z palmami. Nowy plac przed PKiN czy pasaże piesze przykryłyby szklane dachy.
Nowa koncepcja przewiduje wytyczenie na placu Defilad ulic krzyżujących się pod kątem prostym. Teren przecięłyby nowa aleja Parkowa, równoległa do Świętokrzyskiej, i odtworzona ul. Chmielna, która znikła po wojnie. Pod placem ma być ogromny parking. Zaplanowana całość objęła ok. 500 tys. mkw. Około 150 tys. mkw. mają zająć mieszkania, które znalazłyby się m.in. w wieżowcach.
Jak podkreślają sami urzędnicy, to dopiero wstępna koncepcja. Nie wiadomo, kiedy poznamy ostateczną wersję planu opracowania terenu. Ratusz zapowiada, że rada miasta ujrzy szczegółowy projekt pod koniec bieżącego roku.
Kontrowersje w Warszawie Opinie o koncepcji placu Defilad są mieszane. Krytycy uważają, że jest zbyt chaotyczna i mało konkretna. Nie wiadomo, kto miałby budować drapacze chmur i za czyje pieniądze, nie wiemy też, kiedy i co miałoby się w nich znaleźć. Poza tym jest to wizja zbyt rozbuchana jak na czasy kryzysu. Przecież już zawieszono realizację zaplanowanych w pobliżu placu Defilad wieżowców autorstwa gwiazd architektury, Daniela Libeskinda i Zahy Hadid (odpowiednio na etapie budowy i projektowania).
Sprzeciw wzbudza drapacz chmur w parku Świętokrzyskim. Pomysł krytykuje część urbanistów i architektów, stołeczni radni PiS i ekolodzy. Pod budowę trzeba bowiem wyciąć kilka drzew, w tym stuletni platan. (Ratusz twierdzi, że przy tym wieżowcu się nie upiera, a decyzja zapadnie w ciągu kilku tygodni). W dodatku wiele działek na placu Defilad ma nieuregulowaną kwestię własności. Roszczenia do nich zgłosili spadkobiercy dawnych właścicieli.
Ratusz zapewnia, że wszystkie problemy rozwiąże, a przedstawiona koncepcja jest na miarę naszych czasów.
- To będzie miejskie city, jak w Londynie. Wieżowce wpasują się w otoczenie Pałacu i staną się nowym symbolem tego miejsca - zapewnia Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent Warszawy.
Urbanista Grzegorz Buczek jest zadowolony, że wieżowce zniwelują dominację PKiN.
Młodych architektów z Forum Rozwoju Warszawy, którzy kiedyś już przygotowali własny projekt centrum stolicy, cieszy, że ratusz chce otworzyć plac Defilad na ludzi. A prezes warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich, Jakub Wacławek, komentuje: Dzięki tej koncepcji problem zabudowy otoczenia PKiN jest bliższy rozwiązania. Prace projektowe trwają za długo.
Dyskusje nad planem zagospodarowania centrum trwają od 20 lat. W 1992 r. w konkursie na jego projekt wygrali Bartłomiej Biełyszew i Andrzej Skopiński. Wokół Pałacu wymyślili okrągły bulwar z wieżowcami. Opracowywano go kilkanaście lat. Gdy w stolicy rządziło PiS, w 2006 r. projekt trafił do kosza.
Plan uchwalony według nowego projektu ówczesnego naczelnego architekta Warszawy Michała Borowskiego nawiązywał do stylu przedwojennej Warszawy i przewidywał tam niską 30-metrową zabudowę.
Wkrótce władza się zmieniła. Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała plan za anachroniczny. Zamarzyła o futurystycznych wieżowcach jak na Manhattanie i zniwelowaniu dominacji PKiN. Prace nad koncepcją trwały w ratuszu półtora roku, a to i tak tylko koncepcja.
Berlin ma centrum: potsdamer Platz A przecież innym się udaje! Najlepszym przykładem jest Berlin i jego plac Poczdamski. Tak jak Warszawa, Berlin został zniszczony podczas wojny, a potem, w części wschodniej, zabudowany socrealistycznymi gmachami i blokowiskami. Po upadku muru władze zdecydowały się wypełnić pustkę i zbudować centrum, które miało połączyć wschodnie i zachodnie Niemcy.
Już w 1991 r. ogłoszono konkurs urbanistyczny na projekt placu. Rok później podobnie jak w Warszawie - konkurs na projekt architektoniczny. Ustalono nie tylko wysokość budynków czy rodzaj kamienia na elewacjach, ale też jaką powierzchnię powinny zajmować w nich okna. Uchwalony tzw. plan rozwoju (odpowiednik naszego studium) obowiązuje do dziś. Gdy jest poprawiany, to we fragmentach i zawsze przy ogromnym udziale mieszkańców. To oni decydują o ostatecznym jego kształcie.
Po opracowaniu planów Senat Berlina zdecydował podzielić teren placu na cztery części. Każdą sprzedano innemu inwestorowi. Największą kupił koncern Daimler-Benz i zlecił projekty budynków znanym architektom. Pracowali nad nimi m.in. Renzo Piano, autor planu urbanistycznego całego placu, Richard Rogers i Arata Isozaki. Drugą co do wielkości działkę kupiła firma Sony. W 1993 r., kiedy warszawski ratusz dopiero zamierzał zlecić przygotowanie warunków realizacyjnych dla zabudowy tzw. Centralnego Obszaru Warszawy, w Berlinie odbyła się uroczystość wbicia pierwszej łopaty. W 1994 r. położono kamień węgielny pod pierwszy budynek.
Wkrótce Potsdamer Platz stał się największym placem budowy w Europie. W 1997 r. oddano do użytku pierwszy budynek. Dwa lata później - zespół obiektów należący do firmy Debis AG, a w 2000 r. do Sony Center. Dziś, gdy my wciąż pokazujemy kolejne wizualizacje naszego centrum, plac Poczdamski stanowi centrum metropolii z prawdziwego zdarzenia, tętni życiem, jest symbolem zjednoczonych Niemiec i zjednoczonego miasta.
Jest tu wszystko: sklepy, mieszkania, hotele, biura, kina, restauracje i kawiarnie, muzeum kina, a obok odbywa się słynny berliński festiwal filmowy. Nowoczesny podziemny dworzec zbudowany w 2006 r. połączono ze stacją metra. Większość budynków ma wysokość ok. 30 m. Są tu wprawdzie wieżowce, ale tylko trzy (to największy kompleks wieżowców w Berlinie), a najwyższy Panorama Punkt ma zaledwie 100 m. Ozdobą centrum jest imponująca szklano-stalowa europejska siedziba Sony z zespołem obiektów zaprojektowanym przez Helmuta Jahna i placem przykrytym szklanym, zmieniającym kolory dachem.
Alexanderplatz - bez wieżowców To, co udało się Berlinowi Zachodniemu, nie powiodło się Wschodniemu. Władze miasta chciały, by plac Aleksandra był (jak plac Poczdamski) tętniącym życiem obszarem stolicy. Wkrótce jednak rzeczywistość zweryfikowała plany. Podobne losy mogą spotkać koncepcję zagospodarowania placu Defilad.
Projekt zabudowy Alexanderplatz i okolic powstał również na początku lat 90. Do przestrzeni z wieżą telewizyjną, zegarem światowym, dworcem i charakterystycznymi budynkami Alexanderhaus i Berolinahaus miały dołączyć obiekty handlowe, budynki mieszkaniowe, biurowce i hotele, w tym cztery wieżowce. Te ostatnie miały być wyższe niż wieżowce we Frankfurcie nad Menem. Planowano ulokować w nich największe banki i instytucje finansowe Republiki Federalnej i Europy.
W 1998 r. Alexanderhaus otrzymał status zabytku, a Berolina-haus w 2006 r. został obudowany nowymi fasadami. Przebudowano dawny Hotel-Stadt-Berlin, obecnie Park Inn Hotel. Przebudowana i odremontowana jest Galeria Kaufhof.
Natomiast jeśli chodzi o nowe budynki, powstał zaledwie jeden - kompleks handlowo-rozrywkowy Alexa. I na tym zabudowa placu Aleksandra i okolic się zatrzymała. Nie zbudowano zaplanowanych wieżowców i nikt już nie zamierza budować.
- Do berlińskiego ratusza nie zgłosili się żadni inwestorzy, którzy byliby chętni do wyłożenia pieniędzy na drapacze chmur - mówi architekt, prof. Sławomir Gzell, który w swoich analizach wielokrotnie porównywał Berlin i Warszawę.
Grand Paris z rozmachem Nie tylko Warszawa ma radykalnie zmienić swoje centrum. W Europie mimo kryzysu trwają przymiarki do wielkich architektonicznych wyzwań. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy powołał w czerwcu ub.r. ogromną komisję, której zadaniem jest opracowanie koncepcji Wielkiego Paryża - bardziej przyjaznego mieszkańcom i środowisku. Bo choć paryżanie mają swoje historyczne centrum (z Polami Elizejskimi, Łukiem Triumfalnym, wieżą Eiffla i Montmartre) - to metropolię jako całość Brytyjczyk Richard Rogers, jeden z czołowych architektów, określił mianem aberracji urbanistycznej. "Serce miasta jest odłączone od jego członków" - stwierdził.
Władze zdecydowały: trzeba przywrócić połączenie lekceważonych do tej pory przedmieść z faworyzowanym centrum.
Sposobem na harmonijną tkankę Grand Paris ma być radykalna przebudowa, rozmachem przewyższająca tę słynną XIX-wieczną, której wówczas dokonał baron Haussmann, przecinając Paryż wielkimi bulwarami i stwarzając oś Pól Elizejskich. Teraz na przykład w miejscu podmiejskiego, zamieszkanego przez imigrantów, Courneuve architekt Roland Castro proponuje zbudowanie odpowiednika nowojorskiego Central Parku, skłaniającego do odpoczynku i spacerów. Według nowych propozycji wielkie arterie miałyby stać się zielonymi bulwarami, a podmiejskie miasteczka łączyłaby z właściwym Paryżem szybka kolej wzdłuż obwodnicy Periferique. Wielki Paryż ma zostać "zagęszczony" i stać się bardziej ekologiczny.
Sztokholm przyjazny dla pieszych Nie próżnują też Szwedzi. Zarząd miasta Sztokholm postanowił diametralnie zmienić wygląd centrum, a dokładniej Slussen - węzła komunikacyjnego zwanego dziś "czarną dziurą w sercu Sztokholmu".
Projekt, który powstaje we współpracy szwedzko-duńskiej, ma Slussen ożywić. Będzie to wielopoziomowa przestrzeń przyjazną pieszym i rowerzystom. Ruch samochodowy i kolejowy, który dotychczas wypierał stąd niezmotoryzowanych, zostanie poprowadzony pod ziemią. Na powierzchni zaś znajdą się kawiarnie, restauracje i sklepy. Chodniki mają być "podziurawione" szklanymi okienkami przepuszczającymi światło. W ciągu dnia słońce będzie przenikało na niższe poziomy, a wieczorami i w nocy światło na dolnych poziomach będzie rozświetlać również te górne.
A co z Warszawą? Jedno jest pewne: czas najwyższy się zmobilizować, ostatecznie wybrać projekt centrum, opracować finalny i już absolutnie niepodważalny plan zagospodarowania przestrzennego - i wreszcie zacząć budować. Dobre wzorce są, jak choćby za miedzą, w Berlinie. Wystarczy z nich skorzystać.
Mam nadzieje ze troche jeszcze ten plan dopracują. Projekt frw był najlepszy, chociaż wieżowce wzdłuż jerozolimskich podobają mi się (chociaż nie takie wysokie). Oprócz tego wieże planowane przez ratusz powinne być proste i bardziej klasyczne (nie takie cuda jak wymyślili na tym planie). Wzdłuż Jerozolimskich mogą mieć do 150m max. a za pałacem do 230. I mam nadzieje że park pozostanie cały.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.