Po burzy, jaką wywołały książka Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie i środowy wywiad szefa IPN dla "Polski", los Janusza Kurtyki jest przesądzony.
Premier Tusk zapowiedział, że PO zmieni ustawę o Instytucie. - Za pieniądze publiczne w Polsce nikt nie ma prawa kłamać, nikt nie ma prawa oczerniać Lecha Wałęsy, nikt nie ma prawa zatruwać życia publicznego - oświadczył Tusk. Szczegóły nowej ustawy mają być znane w najbliższą sobotę. Odwołanie kolegium i prezesa IPN nastąpi w ciągu kilku tygodni. Wcześniej Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO stwierdził, że dni prezesa IPN Janusza Kurtyki są policzone.
Ale na tym rząd nie poprzestał: minister nauki Barbara Kudrycka chce prześwietlić pracę magisterską Zyzaka.
Na jej zlecenie Państwowa Komisja Akredytacyjna sprawdzi, czy Wydział Historyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego nie popełnił błędu, przyznając mu stopień magistra za opracowanie o Wałęsie. Kontrolą na uczelni będzie kierował prof. Marek Rocki, obecnie senator PO.
- Zbadamy, czy system przygotowania i obrony prac na wydziale jest prawidłowy - wyjaśnia prof. Rocki. Komisja sprawdzi nawet, kto i jakie pytania zadał Zyzakowi podczas obrony magisterium.
- Każdą kontrolę przyjmiemy jak przyjaciół - oświadczył rektor uniwersytetu. Prof. Karol Musioł dodał, że o cenzurze nie ma tu mowy. Z kolei Dziekan Wydziału Historycznego prof. Andrzej Banach w rozmowie z "Polską" nie wyklucza konsekwencji wobec promotora i recenzenta pracy. Ale decyzja minister oburzyła Jarosława Kaczyńskiego, który uznał ją za skandal:- Obowiązkiem PiS jest przygotowanie ustawy chroniącej wolność nauki i wolność słowa w Polsce - stwierdził.
Sam Paweł Zyzak nie chce komentować sprawy. Ale kontroli się nie boi. - Starałem się podejść do tematu jak najbardziej rzetelnie, dlatego zgromadziłem ogromną ilość materiałów, źródeł. Objętość książki też świadczy o tym, czy poradziłem sobie z zadaniem - tłumaczy w rozmowie z "Polską". I podkreśla, że chciałby się spotkać z Wałęsą. - Jeśli mnie zaprosi, uzupełnię publikację o jego wspomnienia. Chciałem mu pokazać relacje, które zebrałem w jego rodzinnych stronach, przesłałem listę tematów jego współpracownikom. Ale nie było żadnej odpowiedzi - kwituje Zyzak.