Menu Region

Bez histerii, to tylko normalna książka

Bez histerii, to tylko normalna książka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Czuma, poseł PO

1Komentarz Prześlij Drukuj
Książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" nie jest dla mnie ponowną lustracją byłego prezydenta ani rozgrywką polityczną. Uważam, że to zwykła książka naukowa, której przypisuje się nadmierne znaczenie. To normalna książka, która wywołała nienormalny zamęt.
Ta publikacja to zwykłe badania historyczne, i to odróżnia ją od lustracji, która jest przecież zabiegiem administracyjno-sądowym. Obydwaj autorzy - Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk - nie podejmują się przecież ocen w rodzaju winny - niewinny.

Oni tylko przedstawiają dokumenty. Mają solidną podstawę źródłową i nie przyjmują tych źródeł bezkrytycznie. Słowem: to solidna robota historyków. Czym innym jest lustracja - Lech Wałęsa słusznie otrzymał status pokrzywdzonego.

Prawo jest takie, że jeżeli nawet w jakimś momencie swojego życia ktoś nawiązał współpracę z SB, a potem ją porzucił i podjął działania na rzecz wolności, to taka osoba ma status pokrzywdzonego.

Lech Wałęsa przerwał współpracę, był za to represjonowany. Słusznie ma więc status pokrzywdzonego w rozumieniu polskiego prawa.

Nie rozumiem, czemu wybuchło w tej sprawie tyle emocji i czemu próbuje się teraz zrobić z tej sprawy ponowną lustrację Lecha Wałęsy. Sam zainteresowany w swojej książce przyznał przecież, że miał chwile słabości. Chciał to nawet opisać. Wtedy Jacek Kuroń i jego koledzy zniechęcili go. I on tak do dzisiaj idzie w zaparte - zupełnie niepotrzebnie.

Dramatycznie niepoważnie wyglądają autorytety, które i dziś nawołują do okrycia tajemnicą jakiegoś fragmentu historii Polski, do zamiecenia pod dywan niewygodnych faktów. Zastanawiam się, skąd te emocje, skąd listy otwarte, aby nie niszczyć legendy. Trochę pewnie winien jest temu sam Lech Wałęsa, który nie powinien tak przejmować się tą książką. Ona nie umniejszy jego zasług. Nie ma w niej zresztą nic strasznego.

Uważam nawet, że ta publikacja może Lechowi Wałęsie w pewien sposób pomóc. Przecież już od 30 lat niektórzy ludzie twierdzą, że był on przez wiele lat przygotowywany przez KGB do założenia Solidarności. To są psychopaci, którzy mówią, że to KGB organizowała strajki w sierpniu 1980 roku. I tacy psychopaci będą zawsze.

Najlepszym argumentem przeciwko nim może być właśnie solidnie udokumentowana książka. Może ona położy kres głupim plotkom i oczernianiu Lecha Wałęsy.

Nie zgadzam się także z oceną, że ta książka jest tylko akcją polityczną. Wiele przesady jest w twierdzeniu zachodnich gazet, że ta książka to "osobista zemsta braci Kaczyńskich" i "atak na dorobek III Rzeczypospolitej". Znam publikację panów Gontarczyka i Cenckiewicza i wiem, że nie słuchają oni w swoich pracach żadnych wskazówek politycznych.

Sensownym byłoby jednak, żeby Lech Kaczyński wstrzymał się z oceną przeszłości Lecha Wałęsy, bo podważa w ten sposób autorytet swój i tych dwóch historyków.

Podsumowując, myślę, że zwykły Kowalski nie powinien myśleć, że Wałęsa jest bez skazy. Nie ma przecież ludzi bez skazy. Powinien mieć jednak ogromny szacunek do niego za to, co zrobił na rzecz wolności Polski. Przeciętny Kowalski, jeżeli chodzi do kościoła, słyszy przecież, że święty Piotr zaparł się Pana Jezusa, a mimo to został opoką, na której zbudowano Kościół.

I myślę, że wielu ludzi ma świadomość tego, że świat nie jest tak czarno-biały, jak chcą niektórzy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jeśli Wałęsa kapował to to ludzie powinni to wiedzieć

+1 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

beti (gość)  •

Dokładnie. Pan Czuma ma 100% racji. Ale tyle było szczekania. Teraz kurz opanie, Lechu napisze swoją książkę, a raczej za niego napiszą studenci z Instutut Lecha Wałęsy, i tak powinno być. W Polsce obowiązuje nadal taka przepełniona hipokryzją maniera, że o niektórych ludziach, o niektórych sprawach nie wypada mówić. I tak jeśli biskup jest pedofilem to inaczej podchodzi się niego niż do pedofila psychoterapeuty czy pedofila dyrygenta. Gdy biskup jest donosicielem SB to juz musi kandydować na najwyższe stanowiska by o jego działaności można było mówić publicznie. Podobnie z Lechem Wałęsą. Jeśli kapował to nie ważne czy dostał Nobla, czy przewodził Sierpniowi, trzeba to ludziom powidzieć i niech ocenią sobie jego postawę sami. A państwo redaktorzy, a raczej "redaktorowie" bo w tym wypadku tej niepoprawnej formy należało by używać cyzelują prawdę do granicy po której prawda ona już nie jest. Bardzo dobrze, że IPN wydał tę książkę i bardzo dobrze, że zamierzą ją dodrukować.

odpowiedzi (0)

skomentuj