sobota 04 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Weronika, Mariusz, Andrzej

Polska » Magazyn » Artykuł

Wróbel na Czarnym Lądzie

Wróbel na Czarnym Lądzie

Wróbel i Chantall. Pochodzi z plemienia Baluba, skończyła architekturę na Akademii Sztuk Pięknych w Kinszasie (© Grzegorz Mehring/POLSKA)

Polska Tomasz Słomczyński, Piotr Mielcarek

2009-04-02 23:25:28, aktualizacja: 2009-04-02 23:25:28

Przemierzył rowerem Afrykę. W Kongu zakochał się w czarnoskórej Chantall i poślubił ją. O Bogu, który jest w słońcu, głodzie, czarach i miłości na Czarnym Lądzie Paweł Wróblewski opowiada Tomaszowi Słomczyńskiemu i Piotrowi Mielcarkowi

Niesamowita hstoria Wróblowej miłości już zrobiła literacką karierę. Opisał ją Tomasz Słomczyński w reportażu "Na Baluba mówią: Żydzi", którym wygrał III edycję Konkursu im. Macieja Szumowskiego. Teraz przyszedł czas na podsumowanie całej podróży Pawła "Wróbla" Wróblewskiego po Czarnym Lądzie. Ten wywiad jest fragmentem jego książki "Do ciepłych krajów", której medialnym patronem jest nasza gazeta.

SAHARA: WOLNOŚĆ


Wróbel, wysiadasz na lotnisku, bierzesz rower, rozpoczynasz podróż. Powiedz, co uderza człowieka, który wylądował w Aryce. Co jest inne?
Słońce. Ma inny kolor. Światło ma inny kolor.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Kolory są bar-dziej żywe. To banał, ale tak jest. Kiedy stajesz na kontynencie afrykańskim, słońce zaczyna pełnić zupełnie inną rolę. Jest bardziej święte.

Co to znaczy?
Zaczynasz nie tyle pojmować, co intuicyjnie wyczuwać, czemu słońce było bogiem w tylu kulturach.

Dla ciebie słońce jest święte?
Spróbuj to sobie wyobrazić: wysiadasz w Maroku, wiesz, że czeka cię przejechanie Sahary. I że to słońce, które teraz jest takie śliczne, pewnie nieraz da ci w kość. Ono przestaje być tylko żarówką na niebie. Staje się istotą. Łapiesz z nim osobistą relację, uświadamiasz sobie, że może cię zabić. Bo po drodze nie spotkasz nikogo, będzie tylko ono - rozpalone, zniewalające, odbierające siły. I zaczynasz myśleć: tak, Bóg musi być w słońcu.

Jak to jest, kiedy wyjeżdża się ze strefy zamieszkanej przez ludzi, zurbanizowanej? Piszesz na swoim blogu: czy to już? Czy to Sahara?

Wiesz, ja podświadomie do niej tęskniłem. Czułem się jak szczeniak, który umówił się na randkę i nie może się doczekać piątej.

Chodzi o pustkę? O jednostajność krajobrazu?
O brak rzeczy, które cię rozpraszają. O to, że jesteś tam sam ze sobą... I z Absolutem. To działa jak narkotyk, jakby ktoś zaaplikował ci głupiego jasia. Nie bez powodu mieszkańcy Sahary uważają, że życie pustynne to jest najbardziej komfortowe życie, jakie można prowadzić. Oazy są jak porty. Wypływasz z portu, jesteś panem wszystkiego, pierwszym po Bogu. Panem i władcą na krańcu świata.

Na tym oceanie niczego ci nie brakowało?
W Maroku, Saharze Zachodniej i Mauretanii tęskniłem za widokiem kobiet, które swobodnie się zachowują, które się śmieją. Za miejscem, w którym nie będę musiał się zastanawiać, czy nie za bardzo zbliżyłem się do kobiety, czy jej to nie obraża. W krajach arabskich zaczynasz popadać w paranoję, że twój naturalny stosunek do kobiet jest niedozwolony. Zachowujesz się sztucznie, z rezerwą, cały czas się kontrolujesz. Te męczarnie kończą się dopiero w Czarnej Afryce. I nie od razu.

W Mali, pamiętam, na ławeczce zrobili mi miejsce obok dziewczyny, a ja nie wiedziałem, czy mam usiąść. Jak to, obok obcej kobiety? Też coś! Przecież w Mali 90 proc. ludzi to muzułmanie. Tyle że to jest zupełnie inny islam niż arabski. Usiadłem obok tej dziewczyny i, wyobraź sobie, zacząłem mieć nieczyste myśli. Wiesz, nałożenie tak silnego jak u Arabów tabu na jakąkolwiek seksualność sprawia, że zaczynasz myśleć pewną częścią ciała. Patrzyłem na tę dziewczynę i naprawdę myślałem o seksie (śmiech).
strona: 1 z 3 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama