Ratusz zapowiada, że nowy plan zagospodarowania przestrzennego centrum Warszawy będzie gotowy pod koniec tego roku. To klucz do tego, aby futurystyczna wizja zabudowy wokół Pałacu Kultury i Nauki, zaprezentowana publicznie tydzień temu, miała szansę kiedykolwiek zaistnieć.
Potem przed władzami Warszawy stoją kolejne wyzwania - miasto musi wykupić roszczenia dawnych właścicieli i przyciągnąć bogatych inwestorów gotowych stawiać wieżowce i pasaże handlowe zaprojektowane podług wizji ratusza.
Nowy plan zagospodarowania przestrzennego otoczenia PKiN wymaga dopracowania kilku szczegółów, m.in. podjęcia decyzji odnośnie do ustawienia jednego z wieżowców w parku Świętokrzyskim. Na przełomie 2009 i 2010 r. gotowy plan trafi do Rady Warszawy.
- Nasz projekt jest jakby syntezą wcześniejszych pomysłów, jest w nim trochę z projektu Borowskiego, trochę z wizji młodych architektów z Forum Rozwoju Warszawy, a także garść innych koncepcji - mówi Marcin Ochmański, zastępca rzecznika ratusza.
Wszystko po to, aby projekt zadowolił jak najwięcej osób, także polityków opozycji. Dzięki temu będzie mógł zostać szybko uchwalony i nie trzeba będzie go modyfikować po każdej zmianie władzy. Urzędnicy ratusza swoją koncepcję pokazali już wszystkim klubom politycznym w Radzie Warszawy. Podobno opinie są pozytywne, podoba się ona nawet większości radnych PiS.
Kolejny krok to uregulowanie spraw własnościowych. Do części działek wciąż są roszczenia dawnych właścicieli lub ich spadkobierców. Przed II wojną światową był to bardzo gęsto zabudowany teren. Dziś udokumentowanych roszczeń jest 16, to działki o powierzchni od kilkuset do kilku tysięcy mkw.
Ratusz zarzeka się, że wszystkie wykupi. - Najpierw musimy wydzielić te działki, do których są roszczenia, bo w tej chwili pl. Defilad jest jedną wielką parcelą. Proces ten powinien zakończyć się w ciągu kilku miesięcy - zapowiada Marcin Bajko, dyrektor miejskiego biura gospodarki nieruchomościami.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że uchwalenie planu miejscowego zachęci właścicieli najbardziej atrakcyjnych parceli do podniesienia żądań finansowych. - Gdybym miał działkę tam, gdzie ratusz chce postawić 300-metrowy wieżowiec, to zażądałbym od 12 do 15 tys. euro za mkw. - mówi, zastrzegając anonimowość jeden ze spadkobierców. Inni twierdzą, że ratusz wcale nie jest taki chętny do wykupu działek. - Swoją chciałem sprzedać miastu za 4 tys. euro za mkw., ale nie wyraziło zainteresowania, bo, jak twierdzi, nie jest mu potrzebna - mówi Tadeusz Koss, jak na razie jedyny ze spadkobierców, któremu udało się odzyskać działkę od miasta.
Wciąż powraca także pytanie, jak bardzo przyszła zabudowa pl. Defilad będzie zbliżona do wizji ratusza. Urzędnicy twierdzą, że w przypadku centrum zapisy planu będą dosyć szczegółowe, tak aby przyszły inwestor nie mógł na przykład zrezygnować z wybudowania pasażu na ulicy Widok. Ratusz planuje także jasno określić wysokość planowanych wieżowców, aby świadomie kształtować panoramę stolicy. - Zamierzamy sprzedawać po kilka działek jednemu inwestorowi, aby mógł on stworzyć spójną i zgodną z planem koncepcję zabudowy. To, czy konkretne projekty przystają do naszej wizji, zweryfikujemy w momencie wydawania pozwoleń na budowę - zapowiada Marcin Ochmański.
Nie ma jednak co się łudzić, zabudowa pl. Defilad to zadanie na wiele lat, a o tempie prac będzie decydowała koniunktura gospodarcza. - Będziemy sondować zainteresowanie inwestorów i kiedy będzie duże, ogłaszać przetargi na sprzedaż działek. Nie chcemy, aby powstały plany, które ze względu na dekoniunkturę będą leżeć w szufladach - mówi Ochmański.
Według Roberta Gwiazdowskiego z Centrum im. Adama Smitha w obecnej sytuacji na rynku ciężko będzie znaleźć inwestora, ale zabudowa centrum to inwestycja pomyślana na lata i ostatecznie chętnych nie powinno zabraknąć.
- Jest takie powiedzenie: "Pan Bóg nie zrobi więcej ziemi". Dlatego działki w centrum Warszawy będą coraz droższe.
Ten, kto wykupi je wcześniej, na pewno na tym nie straci - twierdzi Gwiazdowski. Uważa też, że wieżowce są dobrym rozwiązaniem. - Z ekonomicznego punktu widzenia im wyżej będzie można budować, tym lepiej - dodaje.
Na razie inwestorzy podchodzą do koncepcji ratusza ostrożnie. - To atrakcyjny i prestiżowy teren, ale w najbliższych latach nie będziemy nim zainteresowani - twierdzi Michał Skotnicki, prezes BBI Development w Polsce. - Za wcześnie, żeby snuć jakiekolwiek wizje. Poczekajmy na dokładny plan zagospodarowania - mówi z kolei Ewa Parachuda z Kulczyk Investment Home. Tymczasem Bożena Wawrzewska, rzecznik Polnordu, który buduje Miasteczko Wilanów, nie mówi "nie". - Kiedy minie kryzys, być może zainwestujemy także w tym miejscu - mówi.
Profesor Sławomir Gzell, architekt i autor prac poświęconych zagospodarowaniu pl. Defilad, uważa, że ratusz sam nie udźwignie problemu zabudowy centrum Warszawy i powinien pomyśleć o stworzeniu instytucji, która będzie to koordynowała. - Dobrym przykładem jest Narodowe Centrum Sportu, które pilnuje budowy Stadionu Narodowego - mówi prof. Gzell.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.