Menu Region

Obama stracił Bliski Wschód na rzecz Putina. "Zamiast...

Obama stracił Bliski Wschód na rzecz Putina. "Zamiast działać wygłasza kazania"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Roger Boyes

1Komentarz Prześlij Drukuj
Władimir Putin Władimir Putin

Władimir Putin (© Sergei Grits)

Prezydent USA zamiast podejmować operacje militarne mówił o moralnych imperatywach, w efekcie utracił Syrię. I pozostanie znany, jako polityk, który opuścił mieszkańców tego kraju.
Stary polityczny wyga Zbigniew Brzeziński trafił w dziesiątkę. - Obama nie działa [i nie myśli] strategicznie, lecz wygłasza kazania - oświadczył były guru Jimmy’ego Cartera w kwestiach bezpieczeństwa. Rebelia przeciw rządom Baszara al-Asada wkracza już w szósty rok. Dziś wszyscy jasno widzą cenę, jaką amerykański prezydent zapłacił za rozprawianie o moralnych imperatywach zamiast podejmowania skutecznych operacji militarnych - utrata Syrii.
Niedawno Obama zaprosił na kolację do Białego Domu historyków zajmujących się amerykańskimi prezydentami. Winni mu uświadomić, że po jego prezydenturze w pamięci nie zostanie fakt dobicia nuklearnego targu z Iranem czy wycofanie się z Afganistanu, lecz opuszczenia Syryjczyków.

W 1999 roku NATO podjęło interwencje na Bałkanach w celu powstrzymania rzezi dokonywanej przez Serbów. W podzięce niepodległe Kosowo wzniosło w Prisztinie trzymetrowy pomnik Billa Clintona. Nic podobnego nie stanie się w nieszczęsnym równanym z ziemią Aleppo. Przerwano dostawy dla powstańców działających w tym drugim co do wielkości syryjskim mieście. Przypomnijmy, że zwycięską bitwą pod Mardż Dabik w pobliżu Aleppo w 1516 roku tureccy Osmanowie przypieczętowali swoje wpływy w regionie. Pięć wieków później miasto obraca w gruzy nie tylko ostrzał artyleryjski, ale i to, co stanowi dziś prymat amerykańskiej polityki zagranicznej - determinacja w unikaniu ryzyka.

CZYTAJ TAKŻE: Irak: Kurdowie odbili 15-letnią Szwedkę Marilyn Nevalainen z rąk ISIS [VIDEO]

Nie dziwi, że Władimir Putin szybko zwietrzył korzyści dla siebie. Szanse na otwartą konfrontację na terenie Syrii z obecną amerykańską administracją były i są minimalne. Dlatego rosyjski przywódca mógł bez żadnych zahamowań wydać rozkaz wsparcia swojego klienta-dyktatora - „Zrzucić bomby!” Według danych ministerstwa obrony Rosji w pierwszym tygodniu lutego rosyjskie samoloty wojskowe zaatakowały 875 celów. Większość z nich nie miała wiele wspólnego z ostentacyjnie głoszonym celem rosyjskiej misji - zmiażdżeniem Państwa Islamskiego (IS). Dziś jesteśmy świadkami rosyjskiego blitzkriegu skierowanego przeciw każdemu, kto może sprawiać problemy Asadowi. Sami występujemy tylko w roli nieszczęsnych obserwatorów.

To Barack Obama otworzył drzwi dla tej mrożącej krew w żyłach kampanii, która sprawia, że osiągniecie porozumienia pokojowego staje się zadaniem prawie niemożliwym. Początki chaotycznego wahania Obamy widzieliśmy już w czasie arabskiej wiosny w 2011 roku, gdy stanął on przed wyborem: wesprzeć dyktatorów, którzy w większości od dawna stanowili amerykańskich sojuszników czy nieprzewidywalnych [w swoich działaniach] rebeliantów. Prezydent zwlekał. W końcu postawił na lud, ale nie pomyślał, jak przenieść tę decyzję dziedzinę politykę pokojowej transformacji. Powinien był przeczytać traktat Aleksandra Hercena o porażce rewolucji 1848 roku. - Ale straszne jest to, że odchodzący świat zamiast następcy, pozostawia ciężarną wdowę - pisał rosyjski myśliciel.

CZYTAJ TAKŻE: Witold Waszczykowski: Rosyjska gospodarka upada. Kreml może więc przeć do wojny

Z syndromem „ciężarnej wdowy” mieliśmy do czynienia, gdy USA, Wielka Brytania i Francja interweniowały w Libii, aby bez sukcesu zresztą pokierować rebelią przeciw Kadafiemu. Chciano ukierunkować ją w stronę ustanowienia stabilnego prozachodniego rządu. Właśnie to zderzenie z rzeczywistością - a także wynik haniebnego głosowania w brytyjskiej Izbie Gmin - kazało Obamie nie podejmować żadnych odwetowych uderzeń na reżim Asada, gdy ten użył broni chemicznej przeciw własnym obywatelom. Jednak takie grożenie podjęciem akcji, a następnie jej zaniechanie, położyło kres jakiekolwiek wiarygodnej polityce amerykańskiej czy brytyjskiej w stosunku do Syrii. Sytuację chytrze wykorzystał Putin oferując swoje „rozwiązanie”. Rosyjski prezydent czekał na kolejną okazję wykorzystania słabości drugiej strony. Nie na darmo.

W tym właśnie momencie zaczął się odwrót Zachodu i …tragikomedia błędów. Szkolenie nieufnych rebeliantów okazało się niemożliwe. Liderzy syryjskiej opozycji kłócili się między sobą. Nawet syryjscy Kurdowie - nasi najlepsi na lądzie bojownicy z Państwem Islamskim - zaczynają myśleć, że lepiej może porobić coś Rosjanami, niż stawać w jednym szeregu z Zachodem. Takie nastawienie zresztą w ogromnym stopniu zawdzięczają Turcji - swojemu głównemu wrogowi.
1 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Czego oczekiwaliście od Mambo po jego "resecie"?

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

sceptyk (gość)  •

Jak patrzę na te kukiełke to mi sie stary dowcip o powrocie z Cambridge syna jakiegoś plemiennego wodza w Afryce przypomina.
A tam dramat, od trzech lat deszcz nie padał więc czarownicy dookoła ogniska tańczą, bębnami i amuletami potrząsają.
A wykształcony w Europie młodzieniec mówi: Tato, to sie inaczej robi!
W Anglii wychodzi na łąkę 11 facetów ubranych na czerwono, 11 ubranych na biało-żółto i trzech czarowników na czarno. Ten najwiekszy czarownik ma gwizdek i kulę zrobioną ze skóry bawołu. Z tych kolorowych 20 ustawia się na trawie naprzeciw siebie zaś dwóch w wielkim skupieniu patrzy na skórzana kulę a wtedy ten najważniejszy rzuca ją i dmucha w ten swój gwizdek.
A wtedy jak nie lunie... ;-)

odpowiedzi (0)

skomentuj