Menu Region

Liga Mistrzów: Otrzeźwiający wieczór dla Lewandowskiego,...

Liga Mistrzów: Otrzeźwiający wieczór dla Lewandowskiego, Enrique musiał poczekać na magię [ZDJĘCIA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jerzy Filipiuk (AIP)

1Komentarz Prześlij Drukuj
Bayern Monachium zremisował w Turynie wygrany mecz, ale i tak jest bliżej ćwierćfinału Ligi Mistrzów, niż Juventus. Mario Mandżukić nie sprowokował Roberta Lewandowskiego, ale i tak był górą w ich pojedynku.

Foto Olimpik/x-news


– Straciliśmy spokój – przyznał Arjen Robben po wtorkowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bayern Monachium przez prawie godzinę dominował w Turynie i wszystko wskazywało na to, że odniesie pewne zwycięstwo. Juventus zdołał jednak doprowadzić do wyrównania. Mało tego, w końcówce gospodarze byli bliscy strzelenia zwycięskiego gola.

– To rozczarowujące – nie ukrywał holenderski skrzydłowy, autor drugiej bramki dla Bawarczyków (pierwszą zdobył Thomas Mueller). – Trudno by było inaczej, gdy prowadzisz na wyjeździe 2:0 i nie wygrywasz. Sami jesteśmy jednak sobie winni, jeśli kontrolujesz mecz w starciu z tak klasowym rywalem, to musisz dokończyć dzieła. Czegoś nam jednak zabrakło w ostatnich trzydziestu minutach – dodał Robben.

Mniej radykalni byli w swoich ocenach jego koledzy z drużyny i trener. – Mimo wszystko możemy się pogodzić z takim wynikiem, bo jesteśmy na dobrej pozycji przed rewanżem. Przez nasze błędy pozwoliliśmy im wrócić do gry, ale pierwsze sześćdziesiąt minut pozwala nam myśleć z optymizmem o losach tej rywalizacji – powiedział Philipp Lahm.

– Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony z naszego występu. Zagraliśmy bardzo dobrze przez 90 minut. Oczywiście, że lepiej byłoby wygrać, ale graliśmy przecież przeciwko zeszłorocznemu finaliście – przyznał Pep Guardiola. – W rewanżu wcale nie będzie łatwiej. Zagramy u siebie, ale Juventus jest bardzo mocny mentalnie i na pewno niczego nie odda nam za darmo – dodał.

O sile defensywy Juventusu dobitnie przekonał się we wtorek Robert Lewandowski. Polski snajper starał się być aktywny, odnotował też asystę przy trafieniu Robbena,. Długimi chwilami był jednak niewidoczny na boisku, co podkreślają zgodnie niemal wszyscy.

„Jedną ze swoich szans powinien wykorzystać – podsumował jego występ Goal.com. Serwis wystawił Lewandowskiemu za mecz w Turynie notę 2,5 w pięciostopniowej skali. Niżej w Bayernie – na 2 – oceniony został tylko Joshua Kimmich, którzy popełnił błąd przy drugiej bramce dla Juventusu.

„Przeciwko agresywnej defensywie [w Turynie krył go Leonardo Bonucci – red.] rzadko dochodził do pozycji strzeleckich i często niedokładnie podawał. To był otrzeźwiający wieczór dla Polaka, po pochwałach, jakie w ostatnim czasie słyszał ” – skomentował sport1.de.

Dobrą ocenę (2) wystawił mu natomiast Abendzeitung Muenchen. W uzasadnieniu chwali Lewandowskiego „za zaangażowanie i asystę przy golu na 2:0”. Pozytywnie ocenił jego występ również Sky Sports. Oprócz udziału Polaka przy golu Robbena przypomina ponadto akcję z początku meczu, gdy po jego podaniu Mueller nie trafił z bliska do bramki.

Media wspominają również o starciu Polaka z Mario Mandżukiciem, który robił we wtorek wszystko, by odpłacić się Guardioli, z którego powodu musiał opuścić w 2014 roku Bayern. Taka była przynajmniej wersja Chorwata. – On mnie nie szanował – stwierdził na odchodnym (do Juve trafił po roku spędzonym w Atletico Madryt). We wtorek nie trafił co prawda do siatki, ale był bardzo aktywny. Miał udział przy bramce na 2:2, a po jego podaniu do siatki mógł trafić również Juan Cuadrado.

Mandżukić robił również co mógł, aby sprowokować Lewandowskiego (to on zajął jego miejsce w ataku Bayernu). Po jednym ze starć w drugiej połowie Chorwat przystawił nawet głowę do czoła Polaka. Ten pozostał niewzruszony, choć na powtórkach widać było wyraźnie, że obaj wymienili „uprzejmości”.

– Nie wydaje mi się, żeby to było zagranie na czerwoną kartkę. Może na żółtą, żeby ostudzić jego zapał – bagatelizował sprawę po meczu Lewandowski, ale media – zwłaszcza włoskie – nie miały złudzeń kto był górą w ich pojedynku.

„Został wyrzucony z Bayernu, by zrobić miejsce dla nowego polskiego talentu. We wtorek zagrał tak, jakby chciał pokazać: „Nie jestem gorszy niż ty”. I tego wieczoru nie był” – podsumowała występ Mandżukicia La Gazzetta dello Sport.

– Jak pracujesz z takimi piłkarzami jak Leo Messi, Neymar czy Luis Suarez? Co im mówisz? – zapytano Luisa Enrique przed meczem z Arsenalem. – Mówię: „Abrakadabra” i zaczyna się magia – stwierdził w odpowiedzi trener Barcelony.

We wtorek w Londynie na magię musiał czekać jednak aż do 71. minuty, gdy perfekcyjnie wyprowadzoną kontrę i wymianę piłek Suareza z Neymarem, wykończył celnym strzałem Messi. Argentyńczyk zdobył również drugą bramkę z rzutu karnego, co praktycznie przesądza losy tej rywalizacji. „Messi Power” – podsumował kataloński Sport. „Magia” wtórowało Mundo Deportivo.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

hsd

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

hd (gość)  •

Transmisja w hd

lm16.eeu.pl

odpowiedzi (0)

skomentuj