Menu Region

[KOH-I-NOOR] "Góra Światła". Historia największego krwawego...

[KOH-I-NOOR] "Góra Światła". Historia największego krwawego diamentu świata

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Ben Macintyre, „The Times”

Prześlij Drukuj
Jeden z największych klejnotów koronnych, słynny Koh-i-Noor powinno się jak najszybciej wysłać do Azji. Jego objazd przetarłby szlaki dla przyszłej współpracy w dziedzinie kultury.
1/3

Diament Koh-i-noor

(© Chris 73 / Wikimedia Commons)

Koh-i-Noor - „Góra światła” - to najbardziej „krwawy” diament w historii. 109 karatów samych kłopotów i problemów. Pożądali go książęta i imperia. Walczyli o niego Afgańczycy, Persowie, Hindusi i Sikhowie. W końcu diament skonfiskowały oddziały Kompanii Wschodnioindyjskiej. Przemycono go do Wielkiej Brytanii. Tu oszlifowano go na polecenie księcia Alberta. W 1911 roku Koh-i-Noor umieszczono w koronie królowej Marii. Później ozdobił koronę Elżbiety, królowej-matki. Korona spoczywa dziś w londyńskiej Tower.

Jako ostatni roszczący sobie prawa do tego koronnego skarbu wystąpił niedawno pewien pakistański prawnik. Wytoczył on proces przed sądem w Lahore wywodząc, że Wielka Brytania zagrabiła kamień, który teraz winien wrócić do Pakistanu. David Cameron - jak wszyscy jego poprzednicy na stanowisku premiera - twierdzi, że Koh-i-Noor nie podlega zwrotowi. - Pozostanie na miejscu - oświadczył stanowczym tonem brytyjski premier.

Przeciwnie. Nadszedł czas, aby ten diament wrócił do Azji Południowej. Nie na stałe, ale jako przedmiot ekspozycji, która winna odwiedzić wszystkie kraje, jakie kiedykolwiek zgłaszały do niego roszczenia. Ten kamień ma za sobą egzotyczną i pełną przemocy historię. To bezcenna sposobność pokazania, że we współczesnym świecie winniśmy dzielić się, a nie walczyć o tego typu przedmioty.

Jedna z ostatnich decyzji Neila MacGregora jako dyrektora British Museum polegała na zezwoleniu na wypożyczenie Rosji jednego ze słynnych Marmurów Elgina. To wyjątkowo dosadny symbol zupełnie nowego podejścia do kwestii organizowania wystaw. - Najwspanialsze przedmioty światowej kultury winno się badać, wystawiać i dzielić nimi z możliwie największą liczbą mieszkańców możliwie największej liczby krajów - stwierdził MacGregor.

„Góra światła” to królowa wszystkich diamentów. Dlatego kamień winien „po królewsku” objechać wszystkie miejsca, gdzie pobrzmiewa echo [jego] historii. I nie chodzi o postimperialną pychę, lecz pokazanie, że Wielka Brytania przeszła drogę od grabieży i przyznania sobie prawa własności w stronę filozofii głoszącej, iż najważniejsze artefakty świata stanowią wspólną własność. „Zarządza się nią powierniczo” nie dla jednej osoby, lecz wszystkich ludzi.

Zorganizowanie takiej trasy wystawowej w krajach wciąż targanych konfliktami i brakiem stabilizacji stanowiłoby potężne wyzwanie logistyczne. Jednak sam akt podjęcia się takiego zadania świadczyłby o chęci wzniesienia się ponad politykę w interesie światowej kultury. Klejnot, który w przeszłości przynosił tak wiele nieszczęścia i przemocy dziś mógłby stać się przykładem woli zgody.

Nikt nie wie z całkowita pewnością gdzie i kiedy znaleziono Koh-i-Noora. Wydobyto go zapewne w XIII wieku w położonych w południowo-zachodnich Indiach kopaniach w Kollur. Później miał wpaść w ręce oddziałów Khilji - muzułmańskiej dynastii tureckiego pochodzenia. W 1526 spotykamy go w skarbcu Babura założyciela dynastii Wielkich Mogołów. On sam wspomina o nim w swoich dziennikach jako o łupie wojennym.

Gdy w XVIII wieku Persowie pokonali Mogołów diament trafia do perskiego najeźdźcy Indii Nadir Szacha. To on jako pierwszy „wzniósł go do słońca” i nadał imię „Góra światła”. Później jeden z jego generałów wywozi diament do Kabulu, gdzie rekwirują go afgańscy emirowie. W początkach XIX wieku na krótko zdobywa tam władzę miejscowy pretendent do tronu. Szybko jednak musi uciekać do Pendżabu. Tu w zamian za azyl ofiarowuje diament miejscowych władcom sikhijskim.

W 1849 roku wojska brytyjskie zajmują to terytorium. Wtedy właśnie diament opuszcza skarbiec i trafia do Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ta podarowuje go królowej Wiktorii.
1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się