Menu Region

Higieniczny król Ole mówi sobie dość

Higieniczny król Ole mówi sobie dość

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Jaroński

Prześlij Drukuj
Tomasz Jaroński Tomasz Jaroński

Tomasz Jaroński

Królem biathlonowych mistrzostw świata w Oslo będzie na sto procent Ole Einar Bjoerndalen. I choć na trybunie pojawi się koronowany monarcha Harald V, a największą liczbę tytułów czy medali zdobędzie pewnie Francuz Martin Fourcade, to jednak obaj powinni schylić czoła przed 42-letnim Norwegiem. I schylą. Mistrzostwa na wzgórzu Holmenkollen (od 3 do 13 marca) mają być benefisem dla najbardziej utytułowanego sportowca uprawiającego zimowe dyscypliny. Wprawdzie Ole żonglował datami przejścia na emeryturę, to ostatnia jest wprost proporcjonalna do terminu norweskich mistrzostw.
Bjoerndalen to biegająca nadal legenda. Pochodził z niezbyt zamożnej, wiejskiej, wielodzietnej rodziny. Do strzelania i bieganie namówił go starszy brat Dag, który choć się starał, to nigdy wielkich sukcesów nie odniósł. Tytuły i przewagi Olego (czytaj Ulego), to długa, bardzo długa lista. Worek medali z igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata, blisko sto wygranych zawodów pucharowych, nie tylko zresztą w biathlonie. No i ten higieniczny tryb życia. Bardzo higieniczny. Jeśli się upił, to tylko raz, w wieku… 12 lat, kiedy chłopakowi posmakował likier wioskowego kowala.

Później upajał się tylko sukcesami, ale i tak pozostawał skromnym, w sumie dość mało medialnym sportowcem. Nawet rozejście się z koleżanką z włoskiej kadry o belgijsko-austriackich korzeniach Nathalie Santer nie wywołało dynastycznego skandalu, podobnie jak skrywany romans z Białorusinką Darią Domraczewą. Romans, który trwa do dziś, a jednak trudno gdzieś w necie znaleźć fotkę tak utytułowanej pary. Może to też higiena życia?

OEB ostatnio sypia we własnej cieżarówce-kamperze, rękę podaje nieznajomym tylko na podium, a w lewej kieszeni spodni nosi środek odkażający. Kilka lat temu twierdził, że najbardziej w życiu boi się zakończenia kariery, więc albo strach przełamie, albo będzie startował do kolejnych igrzysk w Korei. Najłatwiej byłoby mu pewnie zostać osobistym trenerem pięknej Darii, ale akurat taka okoliczność może mieć mało wspólnego z higieną.

Ole ma już piękny medal Holmenkollen (podobnie jak Adam Małysz i Kamil Stoch), ale pewnie na mistrzostwach chciałby wzbogacić skarbczyk o kolejne, bardziej sportowe niż honorowe. Życzę mu jak najlepiej, podobnie jak naszym dziewczynom: Krysi, Magdzie, Weronice i Monice…
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się