Menu Region

Elżbieta Zawacka ps. „Zo”. Kurierka zbyt sprytna dla gestapo...

Elżbieta Zawacka ps. „Zo”. Kurierka zbyt sprytna dla gestapo [NASZA HISTORIA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Rodak

1Komentarz Prześlij Drukuj
Elżbieta Zawacka ps. "Zo" Elżbieta Zawacka ps. "Zo"

Elżbieta Zawacka ps. "Zo" (© Wikipedia)

Elżbieta Zawacka „Zo” była jedyną kobietą pośród 316 skoczków, którzy wylądowali w okupowanej Polsce. Była nieustraszona, ale zarazem niezwykle przebiegła.
W maju 1942 r. Elżbieta Zawacka „Zo” wracała z kolejnej kurierskiej misji do Berlina. Wiozła do Warszawy walizkę pełną gotówki przeznaczonej dla Armii Krajowej. Po drodze, jak zwykle, chciała odwiedzić swoją siostrę Klarę ps. Bianka, która mieszkała w Sosnowcu. Przybyła z dworca pod jej mieszkanie. Pukała, lecz nikt nie otwierał. Już miała odchodzić, gdy uchyliły się drzwi sąsiedniego lokum. Pani Marchocka ruchem ręki zaprosił „Zo” do środka.

Miała dla niej hiobowe wieści. Poinformowała Zawacką, że jej siostra została dwa dni wcześniej aresztowana przez gestapo. Od tamtego czasu agenci czaili się w mieszkaniu na jej ewentualnych gości. Jednak „Zo” miała wyjątkowe szczęście.
Zanim przyszła, zmęczeni i głodni funkcjonariusze opuścili swój posterunek, by iść na ciepłą kolację. I to uratowało ją przed niechybnym więzieniem i torturami. Jednak musiała jak najszybciej zniknąć ze Śląska. Marchocka uprzedziła ją, że w rękach hitlerowskiej policji politycznej znalazła się także Jadwiga Z. ps. Saba - konspiratorka z Wojskowej Służby Kobiet (WSK), którą do podziemia wciągnęła właśnie Zawacka. Załamała się w śledztwie i zaczęła sypać. Przez region przetaczała się fala aresztowań. „Zo” musiała mieć się na baczności.

Z domu, w którym mieszkała siostra, udała się prosto do znajomej z AK, „Staszki”. Przenocowała u niej. Rano powierzyła jej cenną walizkę z Berlina, a sama udała się na miasto, by ostrzec swoje sosnowieckie koleżanki z WSK przed groźbą aresztowania. Gdy tylko wyszła na ulicę, ogarnęło ją silne przeczucie, że jest obserwowana. Postanowiła zgubić ogon. Przejechała tramwajem do Katowic, a potem pojechała pociągiem do Krakowa. Tam - by ostatecznie przekonać się, że nie ma omamów - podjęła ryzyko i odwiedziła swoją koleżankę Celinę Zawodzińską. Ta, obserwując z okna ulicę, potwierdziła obawy „Zo” - gestapo miało ją na celowniku.

Doświadczona kurierka nie traciła zimnej krwi. Musiała za wszelką cenę ostrzec KG AK o sytuacji na Śląsku. Okazja nadarzyła się jej zupełnie przypadkowo. Udała się na dworzec w Krakowie. Zobaczyła swoją szefową z WSK, legendarną Marię Wittek. W tłumie wetknęła jej w rękę zwitek papieru z krótką notką: „’Saba’ sypie. Jestem śledzona”. Teraz musiała jeszcze „tylko” zgubić ogon.

Wsiadła do pociągu jadącego do Warszawy i usiadła, jak zwykle, w przedziale „tylko dla Niemców”. Razem z nią do wagonu weszli jej „opiekunowie”. Pętla wokół „Zo” zaczęła się zaciskać…

Zawacka była jednak zdeterminowana, by uniknąć aresztowania. Gdzieś nieopodal Żyrardowa, bez płaszcza i butów, wyskoczyła z okna jadącego pociągu. Udało jej się wylądować bez żadnej większej kontuzji - miała pokrwawione łokcie i kolana. Upewniwszy się, że pociąg się nie zatrzymał, puściła się pędem w stronę najbliższego lasu. Tam spotkała wiejską kobiecinę. Za pierścionek, rodzinną pamiątkę, kupiła od niej starą chustę i torbę z jedzeniem. Tak ucharakteryzowana ruszyła w stronę stolicy. Po dobie ciągłego marszu dotarła do Jaktorowa. Tam przypadkowy podróżny dał jej pieniądze na bilet do Warszawy. Gdy tylko dojechała do miasta, zorganizowała ściągnięcie do centrali pozostawionej w Sosnowcu walizki z pieniędzmi.

Wykonała swoją misję. „Wyrolowała” gestapowców. Jednak na skutek denuncjacji „Saby” była spalona zarówno na trasach berlińskich, jak i na Śląsku. Komenda Główna szukała nowego miejsca dla swojej najlepszej agentki. W końcu zgłoszono ją jako kandydatkę na emisariuszkę do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Generał „Grot” zaakceptował ten wybór. Tak rozpoczęła się droga „Zo” do zostania jedyną cichociemną w historii.

***

Chcą Państwo wiedzieć, jak wyglądały wojenne losy Elżbiety Zawackiej? Szczegóły w najnowszym wydaniu miesięcznika „Nasza Historia”!

Nowa Nasza Historia na MARZEC jest już w kioskach. Zapraszamy do zapoznania się z tematami wszystkich naszych wydań regionalnych:
Nowa NASZA HISTORIA na MARZEC

TUTAJ - w serwisie prasa24.pl mogą Państwo już teraz kupić e-wydanie Naszej Historii: PRASA24.PL

Zapraszamy także na profil Naszej Historii na FACEBOOKU i do obserwowania naszego konta na TWITTERZE.


1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Komunistycznym bandytom nie uciekła...

0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

abcd (gość)  •

W 1948 pracowała jako nauczycielka w Łodzi, Toruniu i Olsztynie. 5 września 1951 została aresztowana przez MBP i po procesie skazana na 10 lat pozbawienia wolności. Na wolność wyszła 24 lutego 1955. (Wiki)

odpowiedzi (0)

skomentuj